Motocykle

ponad rok temu  14.09.2016, ~ Administrator - ,   Czas czytania 3 minuty

Kontrola i naprawa zespołu impulsatorów układu zapłonowego

Jeżeli występują trudności z uruchomieniem motocykla lub silnik przestał pracować z powodu braku iskry, możemy spróbować poszukać uszkodzenia w instalacji zapłonowej. Najczęstszymi przyczynami braku iskry są przerwa w dopływie prądu, awaria zespołu impulsatorów, cewki zapłonowej, awaria modułu zapłonowego lub centralnej jednostki sterującej.

Najłatwiej sprawdzić, czy jest napięcie na „plusowym” zacisku zamontowanego w instalacji modułu zapłonowego lub centralnej jednostki sterującej. Powinno ono być takie samo jak napięcie zmierzone na zaciskach akumulatora. Jeżeli napięcie nie dochodzi, to poszukajmy przepalonego bezpiecznika lub przerwy w obwodzie (może to być na przykład urwany przewód lub brak kontaktu na „kostce elektrycznej”).
Przełączając multimetr na funkcję omomierza, możemy skontrolować połączenie z masą „minusowego” zacisku modułu. Wystarczy jeden zacisk omomierza połączyć z zaciskiem masowym modułu, a drugi połączyć z masą motocykla lub z zaciskiem „minusowym” akumulatora. Zmierzona rezystancja nie powinna przekraczać kilku omów.
Mimo że impulsatory stosowane w motocyklowych układach zapłonowych są elementami bardzo solidnymi i rzadko ulegają awariom, to brak sygnału sterującego z zespołu impulsatorów jest częstą przyczyną awarii. Bardzo łatwo możemy skontrolować działanie impulsatora zapłonowego. Używając omomierza, sprawdzimy, czy uzwojenie cewki nie jest spalone. W tym celu odłączamy impulsator od modułu zapłonowego i do jego końcówek podłączamy zaciski omomierza. Jeżeli omomierz pokazuje przerwę w obwodzie, to uzwojenie jest spalone, a jeśli jest odczyt rezystancji, to prawdopodobnie uzwojenie jest sprawne. Łatwo też sprawdzimy, czy impulsator generuje impulsy elektryczne. Jeżeli jest zamontowany w motocyklu, przełączamy multimetr na woltomierz i po naciśnięciu przycisku rozrusznika mierzymy napięcie pojawiające się na zaciskach impulsatora. Brak napięcia wskazuje uszkodzenie impulsatora. Do pomiaru należy ustawić odpowiedni zakres napięć na multimetrze. Jeżeli nie znamy wielkości napięcia generowanego przez impulsator, pomiary rozpoczynamy od wysokich zakresów.
Jeżeli impulsator jest wymontowany, poruszamy namagnesowaną końcówką śrubokręta przy jego rdzeniu, wówczas także powinniśmy zmierzyć jakieś niewielkie napięcie na zaciskach cewki.


W praktyce uszkodzenie impulsatora występuje po pożarze motocykla lub po wypadku, w którym został zgnieciony lub zeszlifowany przy kontakcie z nawierzchnią drogi. W obu przypadkach nie ma mowy o naprawie, a jedyne, co możemy zrobić, to zainstalować nowe, sprawne impulsatory w instalacji zapłonowej motocykla. Impulsatory są trwałe, ale ich słabym punktem jest wyprowadzenie wiązki przewodów spod pokrywy. Przewody przechodzą przez gumową przelotkę dociskaną pokrywą, a dalej umieszczone są w luźnej wiązce elektrycznej. W tym miejscu najczęściej dochodzi do przerwania metalowej linki wewnątrz izolacji przewodu i do utraty kontaktu elektrycznego. Powodem uszkodzenia przewodu może być nawet kamień wyrzucony spod koła motocykla lub patyk, o który zaczepiliśmy podczas jazdy. Jeżeli stwierdzimy uszkodzenie zespołu impulsatorów, to warto rozciąć wiązkę przewodów impulsatorów, porozcinać izolacje poszczególnych przewodów i skontrolować ich stan. Jeżeli na jednej świecy nie występuje iskra, to prawdopodobnie przerwany jest jeden z przewodów, a jeżeli iskra zanika okresowo, to być może końcówki przerwanego przewodu czasem stykają się ze sobą, a czasem nie. Można oczywiście zlutować uszkodzony przewód, ale najlepiej go wymienić. Wystarczy pozostawić 2-3 cm przewodów wychodzących z impulsatorów, a resztę odciąć i wlutować w to miejsce nowe, nieużywane przewody o odpowiedniej długości, a następnie uformować je w wiązkę przy użyciu rurki termokurczliwej i umieścić na zewnątrz gumową przelotkę odzyskaną ze starej wiązki. W ten sposób zespół impulsatorów odzyska pełną sprawność.

Rafał Dmowski

B1 - prenumerata NW podstrony

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony