Pożary samochodów zelektryfikowanych stanowią 1,62% wszystkich pożarów aut w Polsce, jednak w mediach temat ten generuje wielomilionowe zasięgi – wynika z najnowszej analizy Instytutu Monitorowania Mediów. Aż 75% przekazów pochodzi z mediów klasycznych, jednak to dyskusje na platformach społecznościowych wywołują największe obawy.
Od początku stycznia 2025 roku do końca czerwca 2026 roku odnotowano 238 pożarów pojazdów zelektryfikowanych (całkowicie elektrycznych, hybrydowych i wodorowych). W tym samym czasie doszło do 14,4 tys. pożarów aut spalinowych – wynika z danych Państwowej Straży Pożarnej, przeanalizowanych przez F5A New Mobility Research & Consulting w ramach „Raportu Bezpieczeństwa Pożarowego EV”.
Eksperci IMM sprawdzili, że w tym samym okresie w polskich mediach ukazały się 2 594 publikacje o płonących elektrykach, które uzyskały łączny zasięg brutto na poziomie 31,7 mln kontaktów z przekazem. W pierwszym półroczu 2026 roku liczba doniesień na temat pożarów aut elektrycznych spadła o 13% rok do roku, jednak zasięg brutto przekazów wzrósł o 11%. Oznacza to, że temat coraz częściej trafia do mainstreamu za sprawą publikacji w popularnych portalach, dziennikach i ogólnopolskich stacjach radiowych.
Od redakcji:
Rzeczywiście temat płonących samochodów elektrycznych jest bardzo głośny. Czy nieproporcjonalnie do liczby takich zdarzeń? Fakt, że pożary samochodów zelektryfikowanych stanowią 1,62% wszystkich pożarów aut w Polsce o tym nie świadczy tak jednoznacznie, jak mogłoby się wydawać. Po pierwsze, na koniec 2025 r. samochody w pełni elektryczne i hybrydy plug-in stanowiły łącznie ok. 1,8% parku aut osobowych w Polsce. Po drugie, auta zelektryfikowane w zdecydowanej większości są to samochody nowe i kilkuletnie. Inaczej, niż w samochodach konwencjonalnych, gdzie średnia wieku w Polsce to kilkanaście lat. Te dwie zmienne warto brać pod uwagę przy tego typu analizach.
Temat przybliżył nam Dawid Markowski z BETiS Szkolenia



Komentarze (0)