Fot. pixabay
Warsztaty szukają pracowników, szkoły kształcą mechaników, ale chętnych do zawodu wciąż brakuje. Dlaczego młodzi coraz rzadziej wybierają pracę przy samochodach? Jeszcze kilkanaście lat temu zawód mechanika samochodowego był dla wielu młodych ludzi naturalnym wyborem. Pasja do motoryzacji, możliwość szybkiego zdobycia konkretnego fachu i perspektywa własnego warsztatu przyciągały kolejne pokolenia.
Dziś wielu właścicieli serwisów wśród głównych wyzwań związanych z prowadzeniem biznesu przyznaje, że są nim braki kadrowe na rynku. Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do wynagrodzeń. Pieniądze są ważne, ale młodzi patrzą na zawód znacznie szerzej.
Coraz trudniejszy zawód
Jednym z powodów spadku zainteresowania zawodem może być zmiana charakteru pracy. W świadomości wielu osób mechanik nadal kojarzy się z kimś, kto wymienia olej, klocki hamulcowe i naprawia silniki za pomocą podstawowych narzędzi. Tymczasem współczesny warsztat wygląda zupełnie inaczej. Dzisiejszy mechanik musi znać się na elektronice, diagnostyce komputerowej, systemach bezpieczeństwa, układach hybrydowych i elektrycznych. Samochód stał się urządzeniem znacznie bardziej skomplikowanym niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dla części młodych osób oznacza to, że wejście do zawodu wydaje się trudniejsze.
Wizerunek zawodu nadal jest problemem
Jedną z największych barier jest społeczny obraz pracy mechanika. Wielu młodych ludzi nadal uważa, że jest to zawód ciężki fizycznie, wymagający pracy po godzinach i mniej prestiżowy niż zawody związane z technologią czy biurem. To często nie odpowiada rzeczywistości nowoczesnych warsztatów. Profesjonalny serwis coraz częściej przypomina zakład technologiczny. Czyste stanowiska, zaawansowana diagnostyka, specjalistyczne urządzenia i liczne szkolenia to codzienność. Problem polega na tym, że młodzi ludzie często tego nie widzą.
Nie można ignorować kwestii finansowych. Początkujący mechanik często zaczyna od niższych zarobków, zanim zdobędzie doświadczenie i samodzielność. Dla młodego człowieka wybierającego zawód ważne jest jednak nie tylko to, ile zarobi na początku. Liczy się również możliwość rozwoju, stabilność zatrudnienia, atmosfera w pracy dostęp do szkoleń i perspektywa awansu.
Warsztat, który oferuje wyłącznie "pracę przy aucie za najniższą stawkę", ma coraz większy problem ze znalezieniem ludzi.
Szkoła nie zawsze przygotowuje do rzeczywistości warsztatu
Kolejnym problemem jest różnica między edukacją a praktyką. Młody człowiek po szkole często zna podstawy budowy samochodu, ale niekoniecznie jest gotowy do pracy przy współczesnych pojazdach. Brakuje między innymi praktycznej diagnostyki, pracy z dokumentacją techniczną, obsługi nowoczesnych testerów czy znajomości procedur producentów. Dlatego ogromną rolę odgrywają warsztaty, które inwestują w młodych pracowników.
Technologia może pomóc przyciągnąć młodych
Paradoksalnie to właśnie rozwój technologii może być szansą dla branży. Nowoczesny mechanik coraz częściej pracuje nie tylko z kluczem i podnośnikiem, ale również komputerem, oscyloskopem, oprogramowaniem diagnostycznym czy systemami informatycznymi. Dla osób zainteresowanych techniką, elektroniką i informatyką może to być bardzo atrakcyjny kierunek.
Trzeba jednak zmienić sposób mówienia o tym zawodzie. Co mogą zrobić warsztaty?
Narzekanie nie rozwiąże problemu. Warsztaty, które chcą wychować przyszłych mechaników, powinny oferować realną naukę zawodu, pokazywać możliwości rozwoju, inwestować w szkolenia, dawać odpowiedzialność stopniowo oraz budować profesjonalny wizerunek firmy. Wydaje się, że przyszłość zawodu mechanika zależy od zmiany podejścia. To zadanie dla całej naszej branży.
Problem niedoboru mechaników nie wynika tylko z tego, że młodzi ludzie nie chcą pracować. Część z nich po prostu nie widzi, że współczesna motoryzacja daje znacznie więcej możliwości niż kiedyś.



Komentarze (0)