Producenci aut dostawczych oferują już elektryczne modele warsztatowe – bardzo często dostępne w wynajmie, aby klienci mogli się do nich przekonać
Plusy dodatnie i plusy ujemne
Rozwój elektromobilności wciąż budzi wiele wątpliwości – dziś mamy więcej pytań niż jednoznacznych odpowiedzi. Warto jednak przeanalizować – jak mawiał klasyk – „plusy dodatnie i plusy ujemne” posiadania elektrycznego samochodu warsztatowego. Może się bowiem okazać, że w określonych warunkach taki pojazd będzie wyjątkowo skutecznym narzędziem pracy.
Obecnie na rynku dostępne są dwa główne typy użytkowych aut elektrycznych. Pierwszą grupę stanowią wersje bateryjne oparte na wcześniej oferowanych modelach spalinowych, np. Fiat Ducato. Druga grupa to samochody zbudowane od podstaw pod napęd elektryczny, jak VW Buzz. Dla użytkowników ostrożnie gospodarujących budżetem i niekoniecznie przekonanych do elektromobilności zdecydowanie lepszym wyborem będzie pojazd o spalinowej przeszłości. Z uwagi na wiele wspólnych części będzie tańszy od stricte elektrycznej konstrukcji – wiele komponentów można zdobyć za małe pieniądze, nawet na tzw. szrotach. Jednak nie tylko to warto wziąć pod uwagę.
Kultura pracy
Do atutów e-dostawczaków należy zaliczyć cichą pracę. To jeden z argumentów podnoszonych przez ekologów, ale mających też wymiar czysto praktyczny. Udzielanie pomocy serwisowej na osiedlach mieszkaniowych – zwłaszcza w nocy – może być uciążliwe dla mieszkańców. Wiele narzędzi pokładowych zasilanych jest za pomocą generatorów prądu lub z silników spalinowych, które hałasują i wydzielają spaliny drażniące nawet mieszkańców wyższych pięter.
Tymczasem e-serwis przyjedzie cicho i będzie pracował dyskretnie. Wiele elektrycznych samochodów dostawczych oferuje fabrycznie zamontowane gniazdka do podłączenia elektronarzędzi, dzięki czemu można zrezygnować z hałaśliwych i dymiących agregatów. Taki pojazd serwisowy sprawdzi się w miejscach wymagających spokoju – blisko szpitali, hospicjów, szkół czy cmentarzy. Nawet rozmowa z klientem przy cichym aucie serwisowym jest łatwiejsza i mniej męcząca – to też przekłada się na komfort pracy.
„E-paszport”
Pojazdy elektryczne mają ułatwiony dostęp do miejsc, w których nie mogą pojawiać się samochody spalinowe, np. hal fabrycznych lub magazynowych. A właśnie tam często znajdują się maszyny wymagające serwisu, które nie mogą wyjechać poza budynek. Dzięki elektrycznemu pojazdowi serwisowemu można dotrzeć bezpośrednio do obiektu i zaoszczędzić czas oraz siły potrzebne na przeładowywanie sprzętu. To duża oszczędność czasu i zasobów serwisanta, biorąc pod uwagę rozmiary obiektów fabrycznych czy magazynowych.
E-warsztaty na kołach sprawdzą się nie tylko w zakładach przemysłowych. Coraz więcej obszarów, jak parki narodowe czy rezerwaty – choć techniczne przystosowanych do eksploatacji samochodów – w trosce o środowisko mocno ogranicza dostęp pojazdom spalinowym. Owszem, można starać się o zezwolenia, ale oznacza to przydługie procedury, a awarie wymagają zwykle natychmiastowej interwencji. W takich „okolicznościach przyrody” – jak mawiał inny klasyk – lepiej sprawdzi się pojazd elektryczny.
Mieszczuch z uprawnieniami
W miastach e-pojazd serwisowy może korzystać z dodatkowych udogodnień, jak choćby specjalne, „zielone” miejsca parkingowe. Gdy auta spalinowe często nie mogą znaleźć miejsca, „zielona koperta” bywa wybawieniem nie tylko w czasie wizyty u klienta, ale także w codziennym parkowaniu.
Podobnie ma się rzecz z punktami ładowania, które mogą być jednocześnie miejscem postoju. Doładowanie akumulatorów w czasie świadczenia usługi to chyba największy sukces właściciela takiego pojazdu. W wielu miastach funkcjonują też darmowe parkingi dla samochodów elektrycznych, co w intensywnym trybie pracy może dać wymierne oszczędności.
Co z wadami?
Oczywiście pojazdy elektryczne nie są doskonałe i jeszcze długo nie będą. Nadal są drogie, ciężkie i mają ograniczony zasięg. Nie do końca wiadomo, jaka będzie ich wartość za 5-10 lat i ile wówczas będą wynosiły koszty ich eksploatacji. Jednak jeśli wymienione argumenty okażą się korzystne ekonomicznie i organizacyjnie, elektryczne pojazdy warsztatowe mogą szybko znaleźć swoje miejsce na rynku oraz w codziennej pracy serwisantów.
Grzegorz Teperek
fot. Mercedes Vans, Ford, VW, Renault, autor






Komentarze (0)