Gdy w 2007 roku wchodziła w życie unijna dyrektywa ograniczająca emisję lotnych związków organicznych (LZO) z wyrobów lakierowych przeznaczonych do powypadkowej renowacji pojazdów, na całą branżę padł blady strach. Wszyscy spodziewali się wielkiej rewolucji produktowej i technologicznej. Obawy potęgowała informacja, że w 2014 r. pojawi się nowelizacja dyrektywy jeszcze bardziej ograniczająca emisję, na poziomie podobnym do bardzo restrykcyjnych wymagań z USA i Kanady. Jednak nic takiego się nie wydarzyło przede wszystkim z powodu kompletnego braku kontroli wprowadzonych przepisów w zdecydowanej większości krajów UE.
W efekcie zaczęły rozwijać się i upowszechniać bazowe systemy wodorozcieńczalne, ale w wielu krajach wciąż dostępne i popularne są niespełniające norm mieszalniki rozcieńczalnikowe. Co prawda lakiery bezbarwne, drogą powolnej ewolucji, w większości spełniają już wymagania normy, ale nadal dostępne są również te o emisji nawet o połowę wyższej od limitu. Tylko podkłady faktycznie mieszczą się poniżej norm – ale nie wynika to raczej z miłości producentów i użytkowników do ekologii, tylko z tego, że ustanowiony w 2007 r. limit jest łatwy do osiągnięcia. W dodatku nowelizacja i zaostrzenie przepisów nie nastąpiły i nie zanosi się, aby miało to nastąpić w najbliższej przyszłości.
Statystyki nie kłamią – tony LZO w powietrzu
Podejrzewam, że zdecydowana większość lakierników nie zdaje sobie sprawy z emisji szkodliwych rozpuszczalników organicznych, jaką generuje ich warsztat. Typowa, trzyelementowa naprawa (w zależności od stosowanych produktów) to nawet 1,5-2,5 kg LZO uwalnianych do atmosfery! I to licząc tylko podstawowe produkty lakiernicze (podkład, baza, lakier), bez zmywaczy, rozcieńczalników używanych do mycia pistoletów itp. Jedyną w miarę powszechną i skuteczną metodę ograniczenia tej emisji stanowi stosowanie filtrów węglowych na wyrzutni kabiny lakierniczej, ale zatrzymuje ono emisję wyłącznie z bazy i lakieru (bo tylko one aplikowane są w kabinie) – reszta LZO generowana jest w strefach przygotowawczych i stamtąd trafia już prosto do atmosfery. Nie znam warsztatu, który miałby cały system wentylacji w obiekcie podpięty do filtrów węglowych. W efekcie nasza branża tylko na terenie UE zanieczyszcza atmosferę dziesiątkami tysięcy ton lotnych związków organicznych.

Kierunek z potencjałem
Czy istnieją realne możliwości zdecydowanego ograniczenia tej emisji? Niestety, nie jest to takie proste. Od 2007 r. trwa ciągła, ale bardzo powolna ewolucja materiałów lakierniczych. Producenci podkładów i lakierów zwiększają w nich zawartość części stałych, czego efektem jest oczywiście zmniejszenie ilości rozcieńczalników oraz emisji. Jednak wciąż są to ilości LZO na poziomie 400 g/l dla lakierów i ok. 500 g/l dla podkładów. Od dawna nielegalne, a wciąż powszechnie używane bazy rozcieńczalnikowe to zazwyczaj powyżej 700 g/l LZO!
Od strony produktowej na horyzoncie widać tylko dwa kierunki potencjalnego obniżenia emisji. Pierwszym z nich są wyroby całkowicie bezrozpuszczalnikowe, czyli oparte na żywicach o bardzo niskiej lepkości, lub z zastosowaniem rozpuszczalników reaktywnych, które w trakcie reakcji wbudowują się w strukturę polimeru, zamiast odparowywać do atmosfery. Niestety, dostawcy surowców dla przemysłu farb i lakierów nie rozwijają tych technologii w zakresie niezbędnym dla powypadkowej renowacji pojazdów. Drugim kierunkiem rozwoju i ograniczenia emisji LZO jest zastępowanie ich wodą – tu sytuacja wygląda nieco lepiej.
Po wielu latach od wprowadzenia dyrektywy emisyjnej zdecydowana większość warsztatów w UE pracuje na bazach wodorozcieńczalnych. Rozcieńczalnikowe ostały się przede wszystkim w małych warsztatach czy garażach, gdzie braki sprzętowe nie pozwalają lub bardzo utrudniają pracę z systemami wodnymi. W 2007 r. cała branża oczekiwała również szybkiego pojawienia się na rynku podkładów i lakierów wodorozcieńczalnych, jednak nic takiego nie nastąpiło. Rozwój produktów VHS pozwolił w dość łatwy sposób spełnić wymagania dyrektywy bez konieczności poszukiwań bardziej ekologicznych rozwiązań. Na rynku pojawiły się jakieś lakiery czy podkłady wodorozcieńczalne, jednak realnie łatwiej było trafić szóstkę w Lotto, niż zobaczyć je w warsztacie blacharsko-lakierniczym.

Emisja mniejsza o 80%? Kompletna technologia przyjazna środowisku
Wydaje się, że rosnąca świadomość ekologiczna, zarówno wśród właścicieli warsztatów lakierniczych, jak i ich klientów, daje szansę na zrobienie kolejnego kroku na drodze do zmniejszenia negatywnego wpływu naszej branży na środowisko. Takim pierwszym małym krokiem jest wprowadzenie na rynek pakietu produktowego Spectral Be Green.
Obejmuje on pełną technologię naprawy lakierniczej opartą na produktach wodorozcieńczalnych. Na pakiet składają się:
- Spectral Aqua Prime – dwukomponentowy, wodorozcieńczalny podkład akrylowy, zapewniający doskonałą izolację, wypełnienie nierówności, szlifowanie na poziomie zwykłych produktów rozcieńczalnikowych;
- Spectral Wave 2.0 – świetnie znany na rynku, bazowy system mieszalnikowy, zapewniający łatwą aplikację, szybkie schnięcie oraz dostęp do najnowszych pigmentów i dziesiątków tysięcy receptur;
- Spectral Aqua Shine – dwukomponentowy, wodorozcieńczalny lakier bezbarwny, którego właściwości (połysk, twardość, odporność na UV itd.) dorównują najlepszym na rynku lakierom rozcieńczalnikowym.
Stosując produkty z pakietu Be Green do typowej 3-elementowej naprawy lakierniczej, możemy ograniczyć emisję LZO o ok. 80% w porównaniu z tradycyjnymi materiałami lakierniczymi. Jeszcze bardziej imponująca jest konkretna wartość – 80%, czyli ok. 1350 g rozcieńczalnika mniej przy każdej naprawie! Pomnóżcie to sobie przez liczbę napraw w waszym warsztacie, wykonywanych w ciągu roku. Nawet gdyby tylko część z nich była realizowana za pomocą technologii wodorozcieńczalnej, przełoży się to na setki litrów mniej rozcieńczalników wyemitowanych do atmosfery!

Lakiernicy gotowi na zmiany? Przyzwyczajenia kontra innowacje
Specjalnie napisałem tylko o części napraw wykonywanych w pełnej technologii wodorozcieńczalnej. Nie ma sensu próbować wmawiać, że są to produkty, które mogą całkowicie zastąpić klasyczne rozwiązania rozcieńczalnikowe. Produkty wodorozcieńczalne rządzą się swoimi prawami i pewnych wad tych rozwiązań nie da się wyeliminować. Podstawową jest schnięcie, zdecydowanie wolniejsze niż produktów na bazie rozcieńczalników organicznych. Jeśli lakiernia ma bardzo duży przerób (nawet kilkanaście wsadów do kabiny dziennie), to oczywiście trudno byłoby jej zrezygnować z bardzo szybkich produktów, takich jak podkład 00-Race czy lakier Klar 565-00. Jednak jeśli wykonujecie 2, 3 czy 4 lakierowania dziennie, to czas pracy i przebywania aut w kabinie jest absolutnie wystarczający, żeby produkty Be Green nie hamowały pracy.
Hamulcem mogą być na pewno lakiernicy, zazwyczaj bardzo konserwatywni i przywiązani do technologii, którą stosują. Doskonale pamiętam wojny, jakie wielu z nich toczyło, broniąc się przed bazowymi lakierami wodorozcieńczalnymi. A obecnie naprawdę ciężko znaleźć już lakiernika, który z przekonaniem upiera się przy stosowaniu bazy rozcieńczalnikowej jako ulubionego i niezastąpionego produktu. Podkład i lakier bezbarwny też oczywiście wymagają lekkiej zmiany przyzwyczajeń, ale nie jest to aż taka zmiana, jakiej kilkanaście lat temu wymagała konwersja systemu bazowego.
Oczywiście zawsze znajdą się pesymiści, którzy cechy produktów wodnych uznają za wady, natomiast bardzo liczymy na optymistów, którzy zauważą także ich zalety. Typowy przykład to mleczność lakieru bezbarwnego. Po aplikacji, szczególnie przy pierwszym kontakcie, może to budzić pewne obawy lakiernika przyzwyczajonego do pełnej transparentności tradycyjnych produktów. Jednak ta mleczność ma swoje zalety – pozwala dużo łatwiej kontrolować grubość warstwy lakieru, zmniejszając ryzyko zacieków czy gazowania przy zbyt grubo nałożonej warstwie.
Jak doskonale wiadomo, w naszej branży postęp dokonuje się bardzo powoli, zmiany technologii trwają często wiele lat, bez przełomowych wydarzeń diametralnie i szybko zmieniających cały rynek. Mam nadzieję, że pakiet produktowy Spectral Be Green to właśnie kolejny mały krok na drodze do ograniczenia emisji lotnych związków organicznych w warsztatach lakierniczych. Na razie nie jest to technologia dla wszystkich, ma swoje wady i ograniczenia – jednak w przypadku warsztatów o dużej świadomości ekologicznej może być ciekawą alternatywą dla tradycyjnych produktów.
Łukasz Kelar
zastępca dyrektora ds. rozwoju portfolio produktów NOVOL





Komentarze (0)