Wyposażenie warsztatu

ponad rok temu  18.11.2020, ~ Administrator - ,   Czas czytania 7 minut

Inwestują w najkosztowniejsze wyposażenie – swoista zmiana warty

Skanowanie położenia i ruchu kół bez konieczności stosowania podzespołów mechanicznych to o wiele mniejsze ryzyko błędnych pomiarów, np. na skutek rozkalibrowania czy zużycia torowisk

Czasem niby tylko kosmetyczne zmiany z punktu widzenia istoty pomiarów czy funkcjonalności. Częściej rewolucyjne podejście u fundamentów, których wdrożenie uniewrażliwia kosztowny sprzęt na błędy ludzkie czy zaniechania obsługujących. Inżynierowie nieustannie pracują nad doskonaleniem wyposażenia.

Na wstępie odnotujmy. Współczesnym wymogom nie odpowiada wyposażenie, które nie jest wpięte w sieć. Takie, za którym nie idzie wsparcie techniczne online (teleserwis). Dlaczego? Bo nie sprzyja transparentności (np. wyniki diagnostyki na ścieżce diagnostycznej mogą być przekłamane). Bo nie chroni przedsiębiorcy przed omyłkami ludzkimi. To tylko dwa z wniosków naszej „wyliczanki”, która za punkt wyjścia przyjęła topowe rozwiązania sprzed 5 lat i te absolutnie premierowe.
Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego bęc! Wyliczanki, nierzadko pozbawione sensu wierszyki, wyłaniają zwycięzców lub przegranych swoistej rywalizacji. Co uznać za motywy przewodnie rywalizacji o wybór wyposażenia punktów obsługi i konserwacji pojazdów? Oto nasz przegląd.

Raz, dwa, trzy, wypadasz z gry
Coraz częściej również warsztaty dla samochodów o dmc do 3,5 t decydują się na montaż tzw. recepcji – rolek warsztatowych i urządzenia do badania amortyzatorów. Jak ewoluują stanowiska (wyposażenie) do diagnostyki podwoziowej? Pewnym motorem zmian jest rosnący udział aut z napędem 4x4, np. typu syncro czy haldex. Stanowisko diagnostyczne zawsze w jakiś sposób musiało „oszukać” mechanizmy dołączania osi napędowej. W przypadku urządzeń diagnostycznych sprzed 10 lat badanie pojazdów 4x4 stanowiło opcję wyposażenia. I też z rzadka klienci decydowali się doposażać swe urządzenia w taką funkcjonalność.
– Obecnie moduł rozpoznawania i badania pojazdów z nierozłączalnym napędem 4x4 jest standardowym wyposażeniem urządzeń rolkowych Cartec – oznajmia Krzysztof Hliniak, dyrektor handlowy Cartec, firmy zajmującej się kompleksowym wyposażaniem stacji kontroli pojazdów, ASO i warsztatów samochodowych. – Co więcej, obecna generacja urządzeń diagnostycznych jest podłączana do sieci – pozwala to na zdalną szybką diagnozę, a często i naprawę. Zdiagnozować i usunąć zdalnie można wszystkie usterki softwarowe wynikające zarówno z awarii, jak i nieprawidłowej obsługi.
Nowoczesne urządzenia diagnostyczne to także przyjazne użytkownikowi oprogramowanie z wieloma opcjami analizy danych w formie grafiki, np. wykres przebiegu różnicy sił na osi ułatwiający analizę równomierności hamowania czy analiza ciśnienia na poszczególnych osiach.
Pomiar parametrów w czasie rzeczywistym to jedno. Poprawie ergonomii pracy diagnostów na stacji kontroli pojazdów służy dziś coraz częściej nowoczesny system kamer – pozycjonujący badany obiekt od wjazdu do zjazdu ze stanowiska kontrolnego. To także ułatwiona kontrola oświetlenia pojazdów (przednie i tylne lampy), archiwizacja zdjęciowa i dokumentacji podjętych czynności kontrolnych.

Geometria w recepcji
Analogicznie postępuje rozwój urządzeń diagnostyczno-serwisowych stosowanych w warsztatach. W przypadku wyposażenia służącego pomiarom i regulacjom geometrii kół jeszcze bardziej zauważalna jest eliminacja ryzyka popełnienia błędu przez człowieka. Jeszcze niedawno szczytowe rozwiązania prezentował sprzęt bazujący na głowicach CCD. Obojętne, czy pasywne kamery CCD poruszają się wzdłuż osi pojazdu w torach jezdnych zintegrowanych z podnośnikiem, czy zabudowanych w posadzce – są wrażliwe na zanieczyszczenia. Nietrudno je też uszkodzić, a skoro system detekcji nieustannie się przemieszcza, to wymaga okresowej kalibracji elementów odpowiadających za ich ruch. Rewolucyjna zmiana? Argos, najnowsze dzieło inżynierów firmy CEMB, powstał przy współpracy z Politechniką Mediolańską. I nie bez powodu od chwili światowej premiery okrzyknięto go rozwiązaniem przełomowym. Krokiem milowym w anonsowaniu sprzętu absolutnie bezdotykowego!
– W przeciwieństwie do konkurencyjnych urządzeń do pomiarów geometrii ustawienia kół i osi typu touchless, tu system detekcji całkowicie uniezależniono od podzespołów odpowiadających za jego mobilność – przybliża nowe podejście Adam Widera, dyrektor w spółce Italcom. – Kamery pomiarowe? Idea ich działania oparta jest na skanowaniu położenia i ruchu kół bez konieczności stosowania podzespołów mechanicznych mocowanych na pojeździe czy mobilnych kamer. Jest tak, ponieważ sercem urządzenia Argos są 4 pylony o futurystycznym kształcie. To w ich wnętrzu ukryto systemy pomiarowe.
O przewadze najnowszej propozycji można mówić na wielu płaszczyznach. Począwszy od redukcji kosztów związanych z koniecznością wypoziomowania posadzki w strefie pomiarów, przez eliminację okresowych zabiegów kalibracyjnych, a na 5-sekundowych pomiarach podstawowych parametrów skończywszy. Bez wysiadania z pojazdu, bez „dotykania” felg, z pominięciem kompensacji… Kierowca nie musi opuszczać pojazdu, skoro pomiar realizowany jest podczas przejazdu między 4 kolumnami urządzenia. Kalibracja? Jest bezpłatna, realizowana automatycznie po każdym pomiarze. Początkowa inwestycja jest niemała, ale posiadacz takiego wyposażenia oszczędza na kosztach przeglądów, kalibracji czy napraw podzespołów mobilnych. Tych po prostu nie ma.
Biorąc za punkt wyjścia najkosztowniejsze inwestycje w wyposażenie, urządzenia do pomiarów i regulacji geometrii coraz częściej realizowane są jako stanowisko recepcyjne.
– Obserwujemy rosnące zainteresowanie takimi urządzeniami, o jakie jeszcze 5 lat temu nikt nie pytał. Dziś inwestycja w nie realizowana jest w myśl zasady i problemu: jeśli już ten klient do nas przyjechał – co nie jest łatwe – to jak go u nas zatrzymać, jak zaoferować i namówić go na jak największy zakres usług? Dlatego systemy recepcyjne „udowadniające” zły stan bieżnika czy geometrii zaczęły się cieszyć zwiększonym zainteresowaniem. Dość powiedzieć, że jeden z naszych klientów generuje dzięki nim 15-20 tys. dodatkowego przychodu miesięcznie – dodaje Adam Widera, Italcom.

Wyposażenie do serwisowania ogumienia
Co jest pożądane w serwisie opon, a co straciło rację bytu? Oferta montażownic i wyważarek, a także statystyki sprzedaży poszczególnych modeli pokazują jasno – współcześnie punkty wulkanizacyjne coraz chętniej inwestują w rozwiązania, które oszczędzają czas i pozwalają na pracę z dużymi rozmiarami kół czy oponami typu run flat. To nie jedyny trend rynkowy, gdy śledzić ewolucję konstrukcji montażownic.
– Weźmiemy tu pod lupę dwa flagowe urządzenia: Redats M-220 – bestseller sprzed kilku lat oraz Redats M-250-3D2 – bestseller roku 2020 – porównuje Tomasz Szymański, specjalista ds. marketingu PHU Szczepan – Kompleksowe Wyposażenie Warsztatów i Wulkanizacji. – Czym się różnią? Gdy porównać parametry obu montażownic, dziś wybierany jest sprzęt, który pozwala na obsłużenie ogumienia o większych rozmiarach. Nasza topowa propozycja sprzed kilku lat gwarantowała montaż w zakresie felg wewnętrznie: 12-23”. Tę tendencję widać w strukturze sprzedaży urządzeń, co związane jest oczywiście z rosnącą popularnością aut typu SUV czy crossover.
Bestseller sprzed kilku lat (Redats M-220) radzi sobie z felgami o średnicy zewnętrznej od 10” do 20”, z maksymalną średnicą koła 1000 mm i szerokością do 355 mm. Topowe dziś zaprojektowano dla felg: 12-23”, zwiększono też pułap maksymalnej średnicy koła (do 1143 mm) i jego szerokości (do 406 mm).
Słów kilka o montażownicach dla opon run flat. Dawniej znaleźć je można było wyłącznie w limuzynach wyższej klasy. Dziś są montowane nawet w autach kompaktowych.
– Jak to się ma do pracy w serwisie ogumienia? „Zwykła” montażownica dziś, więc Redats M-220, nie ma przystawki przeznaczonej do obsługi run flat, więc może zwyczajnie nie sprawdzić się przy obsłudze tego rodzaju opon. Tymczasem, Redats M-250-3D2 posiada ramię run flat, znane też jako „trzecia ręka” – kontynuuje nasz rozmówca.
Kopytko (unieruchamia stopkę opony poniżej rantu felgi), rolka dociskowa (dopasowuje stopkę opony do stopki montażownicy), talerz (ułatwia nałożenie łyżki na stopkę opony) – to trzy składowe elementy owej pomocnej „trzeciej ręki”.
Polacy coraz chętniej decydują się na opony niskoprofilowe. Tej tendencji na rynku wtórnym należy przypisać rosnącą popularność montażownic doposażanych w system bezłyżkowy, określany jako leverless. Ramię, które montuje się w miejsce standardowej stopki w montażownicy.
– Wystarczy zdemontować starą stopkę i założyć nową, razem z przystawką. Kolejny krok to zdjęcie górnej osłony i montaż stopki wraz ze sprężyną z zestawu. Potem trzeba podłączyć zasilanie w powietrze… I gotowe! – przybliża swoisty upgrade maszyny Tomasz Szymański, PHU Szczepan. – Czy można pracować z oponami niskoprofilowymi bez użycia takiej przystawki? Na pewno. Wszystko jednak rozbija się o czas oraz ryzyko uszkodzenia takiego ogumienia. Potencjalne straty finansowe czy wizerunkowe powodują, że właściciele serwisów oponiarskich wybierają rozwiązania przeznaczone do opon niskoprofilowych. I tak jak rosną rozmiary i waga kół, tak również podnoszone są parametry techniczne nowoczesnych wyważarek. Możliwość obsługi felgi o średnicy do 28” i kół o wadze do 70 kg to wartości minimalne, które pozwolą na skuteczną pracę z kołami większości aut poruszających się po drogach.
Ewolucja wyważarek do kół zmierza w kierunku maszyn oszczędzających czas operatora. Wybredniejszy klient to i maszyna, która pozwoli ukryć odważnik za ramionami felgi, po uprzednim podzieleniu go na dwa.
– Funkcja SPLIT jest obecna od jakiegoś czasu w wyważarkach, ale jeszcze kilka lat temu była postrzegana jako premium, natomiast dziś jest standardem. Pozwala rozbić odważnik na dwa oddzielne, mniejsze, co ułatwia ich ukrycie za ramionami felgi. „Zwykła” Redats W-220 zbada koło i pokaże konkretne wartości niewyważeń, ale nie ma opcji pomiaru bicia obręczy, więc nie wykryje bicia promieniowego – podsumowuje reprezentant PHU Szczepan.
Zakład wulkanizacyjny nie musi już odsyłać klienta do innego punktu serwisowego ani tracić czasu na kolejne poprawki, tj. ponowne wyważanie. Zwykle w ramach reklamacji poprzedniej usługi.
Felga delikatnie uszkodzona? Jeżeli serwis ma na wyposażeniu prostowarkę, to może od razu zaoferować naprawę obręczy. A to dodatkowy zarobek.

Rafał Dobrowolski
Fot. materiały firm: Cartec, Italcom, PHU Szczepan

B1 - prenumerata NW podstrony

GALERIA ZDJĘĆ

Pneumatyczna winda do opuszczania i podnoszenia osi pojazdu na stanowisku rolkowym oraz ekran z wyborem wyników badania pojazdów samochodowych. W przypadku badania „4x4” wydruk poprawnie ocenia różnicę sił hamowania przy zmniejszonym nacisku dla pojazdów z nierozłączalnym napędem wieloosi
Pneumatyczna winda do opuszczania i podnoszenia osi pojazdu na stanowisku rolkowym oraz ekran z wyborem wyników badania pojazdów samochodowych. W przypadku badania „4x4” wydruk poprawnie ocenia różnicę sił hamowania przy zmniejszonym nacisku dla pojazdów z nierozłączalnym napędem wieloosi
Skromny pulpit sterowniczy topowej wyważarki sprzed ok. 5 lat.
Wzbogacony o wiele przydatnych funkcji ekran dotykowy najnowszej propozycji

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony