Gotowy samochód co 53 sekundy, nawet 10 modeli produkowanych jednocześnie i ponad 100 tys. możliwych konfiguracji. Tak wygląda współczesna fabryka samochodów - oczywiście nie każda. To przykład koncernu GAC. Tu produkcja coraz bardziej przypomina centrum danych niż klasyczną halę przemysłową.
Na pierwszy rzut oka fabryka samochodów niewiele zmieniła się przez ostatnie dekady. Taśma, roboty, lakiernia, montaż i na końcu gotowy samochód. Różnica polega na tym, co dzieje się pomiędzy tymi etapami. W nowoczesnych zakładach coraz większą rolę odgrywa cyfrowe zarządzanie produkcją, które pozwala fabryce reagować na indywidualne zamówienia niemal w czasie rzeczywistym.
Dobrym przykładem jest GAC. Chiński producent deklaruje, że z jego zakładu gotowy samochód wyjeżdża średnio co 53 sekundy. To oznacza ponad 67 samochodów na godzinę, jeśli produkcja odbywa się bez przerw.
100 tysięcy konfiguracji i 10 modeli na jednej produkcji
Jeszcze ciekawsza jest elastyczność zakładu. Fabryka może jednocześnie produkować do 10 różnych modeli, a system zarządzania produkcją ma obsługiwać ponad 100 tys. indywidualnych konfiguracji.
Nie chodzi więc wyłącznie o wybór koloru nadwozia. Samochód zamówiony przez konkretnego klienta może mieć określony zestaw wyposażenia, napęd czy inne elementy konfiguracji, a system cyfrowy ma automatycznie rozpoznać zamówienie i zaplanować jego realizację na kolejnych etapach produkcji.
Według GAC od momentu zamówienia do realizacji może minąć zaledwie 14 dni.
Jak wyglądają testy samochodów GAC? Sprawdzane są w temperaturach od –40 do +60°C, a część prób odbywa się na wysokości przekraczającej 4000 m n.p.m. w rejonie Golmud w Chinach. Pod lupę trafiają między innymi akumulatory, układy napędowe, instalacja elektryczna i hamulce. Sprawdzane jest również zachowanie całego samochodu w trudnych warunkach terenowych i klimatycznych. To szczególnie istotne w przypadku samochodów elektrycznych i zelektryfikowanych. Wysoka temperatura, mróz czy duża wysokość oznaczają zupełnie inne warunki pracy dla baterii, układów chłodzenia, elektroniki i napędu.
Fabryka coraz bardziej przypomina system informatyczny
Najciekawszy w tej historii jest jednak kierunek, w którym zmierza produkcja samochodów. Sama automatyzacja nie jest już czymś wyjątkowym. Roboty na liniach produkcyjnych znamy od lat. Prawdziwą zmianą jest połączenie automatyzacji z cyfrowym zarządzaniem całym procesem. Fabryka musi wiedzieć nie tylko, co ma wyprodukować, ale również w jakiej konfiguracji, kiedy i na którym etapie znajduje się konkretny samochód.
W przypadku GAC oznacza to możliwość łączenia dużej skali produkcji z ogromną liczbą wariantów. I właśnie dlatego liczba 53 sekundy jest ciekawsza, niż może się początkowo wydawać. Nie chodzi tylko o to, że z hali co chwilę wyjeżdża kolejny samochód. Chodzi o to, że każdy z nich może być inny, a mimo to produkcja nie musi zwalniać.
Dla warsztatów i serwisów oznacza to również coś jeszcze: samochody coraz szybciej stają się produktami definiowanymi przez oprogramowanie, elektronikę i cyfrowe systemy produkcji. A to oznacza, że również ich późniejsza diagnostyka i naprawa będą wymagały od rynku coraz większej wiedzy o tym, co znajduje się nie tylko pod maską, ale także w cyfrowym „wnętrzu” samochodu.



Komentarze (0)