Klimatyzacja

ponad rok temu  10.06.2014, ~ Administrator - ,   Czas czytania 3 minuty

Klimatyzacja w autach elektrycznych i hybrydowych – wiosna z marką Waeco (4)

Tym razem zainteresowaliśmy się samochodami elektrycznymi i hybrydowymi. Stały się już powszechne, a co za tym idzie – w naszych warsztatach pojawiają się coraz częściej.

Auta elektryczne i hybrydowe mają te same układy klimatyzacji. Jednak w porównaniu z tradycyjnymi pojazdami spalinowymi klimatyzacja samochodów hybrydowych i elektrycznych ma inny kompresor. W tych pierwszych jest on napędzany paskiem klinowym. Takiego rozwiązania nie można zastosować w samochodach elektrycznych i hybrydowych, ponieważ ich silniki pracują tylko podczas jazdy. Stosując znane dotychczas rozwiązania, klimatyzacja podczas postoju np. w korku czy przy czerwonym świetle, w ogóle by nie działała. Stąd też musiano zastosować dodatkowy silnik elektryczny do napędu kompresora, który jest z nim zintegrowany. Zaś czynnik chłodniczy z olejem przepływa przez środek kompresora i silnika z nim sprzężonego. Taki napęd kompresora jest zasilany prądem 400 V. Dla tego wysokiego napięcia jest wymagany specjalny olej, będący jednocześnie izolatorem. Gdyby tak nie było, zagrażałoby to nie tylko mechanikom, lecz także użytkownikom tego typu pojazdów. Jest jednak wyjątek, mianowicie samochody hybrydowe produkcji niemieckiej. Tam kompresory są zasilane prądem o niższym napięciu i dzięki temu można stosować normalny, tradycyjny olej. Trochę dziwi, że tylko nasi zachodni sąsiedzi stosują prostsze rozwiązanie.
- Ale nie ma co narzekać, trzeba się po prostu dostosować do tego, co robią inni producenci samochodów na świecie w zakresie konstrukcji układów klimatyzacji do swoich modeli hybrydowych lub elektrycznych – kwituje krótko Andrzej Słota, Sales Manager Automotive w firmie Dometic Poland.
Wynika bowiem podstawowy problem przy serwisowaniu klimatyzacji pojazdów elektrycznych i hybrydowych produkowanych poza Niemcami. Gdy do warsztatu przyjeżdża taki samochód, trzeba zastosować inny olej. Nie wystarczy jednak przepiąć bańkę na bańkę z olejem do hybryd, ponieważ w całym układzie stacji serwisowej zostało jeszcze sporo tradycyjnego oleju, którego nigdy nie odciąga się w stu procentach. Zawsze coś zostanie. Gdyby teraz tylko przepiąć bańki, do układu zasilanego wysokim napięciem 400 V nieuchronnie dostałby się zwykły olej przewodzący prąd. Nawet 1% zwykłego oleju obniża poziom izolacji oleju do układów o wysokim napięciu od 10 do 1 megaoma.


- Największe zagrożenie jest takie, że mechanik tego w ogóle nie jest w stanie zobaczyć, zaś może to w niebezpieczny sposób odczuć – przestrzega A. Słota.
Jeszcze niedawno serwisy klimatyzacji stosowały dwie stacje serwisowe, do dwóch typów klimatyzacji – normalnej i do pojazdów hybrydowych. To oczywiście dodatkowy koszt zakupu i eksploatacji dwóch urządzeń wykonujących tę samą pracę z jedyną różnicą w postaci oleju.
Waeco opracowało rozwiązanie w postaci przystawki – zbiornika płuczącego, dzięki któremu można jednym urządzeniem obsługiwać bezproblemowo także urządzenia w pojazdach elektrycznych i hybrydowych. Urządzenie wypłukuje dokładnie układ stacji serwisowej z resztek oleju. Dlaczego zbiornik, a nie prostsza, wydawałoby się, zwykła rurka?
- Zbiornik pozwala uzyskać wysokie ciśnienie i większą prędkość przepływu, co przekłada się na dokładne wyczyszczenie układu – odpowiada Andrzej Słota.
Po kilku minutach przygotowania mechanik może obsłużyć samochód elektryczny lub hybrydowy. To rozwiązanie Waeco spełnia znacznie bardziej rygorystyczne normy amerykańskie SAE J 2843/2788/2843H. W tym przypadku chodzi oczywiście o czystość wewnętrznego układu stacji po płukaniu, a co za tym idzie – opisane wyżej aspekty: bezpieczeństwo i oszczędności.
Reasumując, kategorycznie musi być przestrzegana reguła stosowania odpowiedniego oleju do układów klimatyzacyjnych samochodów hybrydowych i elektrycznych, wyprodukowanych poza Niemcami.
- Nie ma mowy o bagatelizowaniu tej kwestii i tłumaczeniu sobie, a tym bardziej klientom, że właściwie nic się nie stanie, bo przecież nikt tam nie będzie w klimatyzacji grzebał... – przestrzega Andrzej Słota i dodaje inną, wydawałoby się na pozór banalną rzecz: - U nas jeszcze bardzo często lekceważy się bezpieczeństwo. Mechanik czasem nie wie, kto wcześniej serwisował dany pojazd z grupy, o której dzisiaj mówimy. A te kilkaset woltów to nie żarty. Dlatego wszystkim polecam używanie specjalnych, gumowych rękawic, które mają właściwości izolacyjne.
Nieprzypadkowo do obsługi samochodów elektrycznych i hybrydowych wymagane są od mechaników uprawnienia elektryczne do 1 kV...

B1 - prenumerata NW podstrony

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony