Niezaspokojone potrzeby kadrowe warsztatów trzeba uzupełnić jak najszybciej młodymi ludźmi. Akademia lakiernika to projekt, który musi zmierzyć ze stereotypami, wszak młodzież postrzega ten zawód jako przestarzały, mało atrakcyjny wizerunkowo i płacowo
Deficyt wykwalifikowanych lakierników osiągnął rekordowy poziom, a skala braków kadrowych jest obecnie trzykrotnie większa niż dekadę temu. W kabinach lakierniczych pracują bardzo doświadczeni fachowcy, a przechodzący na emeryturę zwalniają stanowiska, które coraz dłużej czekają na młodych następców.
W to, że jesteśmy świadkami największego bodaj kryzysu zawodów rzemieślniczych, nie wątpi chyba nikt. Dla właścicieli firm i kierowników warsztatów blacharsko-lakierniczych nie ma znaczenia, czy kandydat nauczył się fachu – dziś liczy się każdy młody człowiek, który przejawia umiejętności manualne, ma dobrą koordynację wzrokowo-ruchową i wzrok. No i rozważa kontynuowanie tradycji rzemieślniczych lub właśnie odwrotnie – zamiast kariery influencera widzi sens w rozwijaniu kompetencji przydatnych w trakcie wykonywania zawodu lakiernika samochodowego czy blacharza.
Co roku za pośrednictwem serii sprawozdań EURES dotyczących zakłóceń równowagi na rynku pracy Europejski Urząd ds. Pracy przekazuje informacje na ten temat. Siódma, najnowsza edycja sprawozdania przedstawia jeszcze bardziej wyrazisty obraz, a to dzięki nowym metodom pozwalającym na bardziej kompleksowy przegląd tego, co się dzieje, gdzie i dlaczego. Powszechny jest problem braku kierowców zawodowych, który nasilił się w pandemii i wraz z rosnącą popularnością zakupów realizowanych w internecie. A w Polsce? Szczególnie odczuwalny jest brak lakierników samochodowych. Barometr zawodów, czyli stale aktualizowany przez urzędy pracy informator online o relacjach między dostępnymi pracownikami a potrzebami pracodawców, nieustanie potwierdza: nie powinno być trudności ze znalezieniem pracy dla lakiernika i blacharza samochodowego, gdyż zapotrzebowanie pracodawców będzie duże, a podaż pracowników chętnych do podjęcia zatrudnienia i mających odpowiednie kwalifikacje – niewielka.
Słowem: brakuje porządnego przygotowania do zawodu, który ewoluował pod wpływem rozwoju technologii oraz digitalizacji. Co się nie zmieniło? Kompetencje przydatne do wykonywania obu zawodów można uzyskać, podejmując kształcenie w branżowej szkole I stopnia lub na kwalifikacyjnym kursie zawodowym (dla osób dorosłych). Szkolenia i kursy doszkalające, np. w zawodzie lakiernik samochodowy, organizują wyspecjalizowane placówki oświatowe, organizacje branżowe, organizacje pracodawców, organizacje producentów lakierów i materiałów lakierniczych.
I to właśnie ci ostatni z wymienionych podjęli się najbardziej bodaj ambitnej inicjatywy, skoro niczym emisariusze dobrych wiadomości objeżdżają nasz kraj, by, począwszy od szkół podstawowych, promować ten zawód w ramach „Akademii lakiernika”. Przekaz, z jakim chcą dotrzeć producenci i dostawcy materiałów oraz wyposażenia do najmłodszych? W kabinie lakierniczej zaszły rewolucyjne zmiany, więc szkoda nie wziąć pod uwagę wyboru tego zawodu, bo i warunki pracy oraz zatrudnienia stawiają ów fach w rzędzie bardzo obiecujących w branży aftermarketowej. O ile np. zawód mechanika jest bardziej zagrożony motoryzacją zeroemisyjną, – więc w dłuższej perspektywie czasu drastycznie spadnie popyt na usługi serwisu i naprawy mechaniczne, tj. silnikowe i wokół silnika – to usługi blacharsko-lakiernicze będą cieszyły się takim samym popytem. I to nawet wtedy, gdy nieco uszczuplą je zdobycze systemów ADAS.

Gdzie pasja łączy się z atrakcyjnymi zarobkami? Zawód lakiernika przez lata uchodził wśród młodzieży za mało interesujący

Badania rynkowe z ostatnich kilku lat dowodzą, że tempo wzrostu wynagrodzeń stawia ten zawód w rzędzie najbardziej satysfakcjonujących finansowo
Akademia lakiernika
Nieatrakcyjny wizerunek zawodu wciąż pokutuje w świadomości społecznej. W wyobrażeniach młodzieży lakiernik pracuje w wymuszonej pozycji, narażony jest na bóle pleców i rąk, wykonuje monotonne czynności pistoletem lakierniczym. Uczniowie często są przekonani, że zajmuje się on wyłącznie renowacją nadwozi przy użyciu prostych narzędzi i urządzeń mechanicznych, a w pracy stale obecne są szkodliwe pyły i aerozole mogące powodować podrażnienia skóry czy alergie.
Jak wygląda kwestia chorób zawodowych, udokumentowanych r/r, biorąc za punkt wyjścia sytuację sprzed dekady? Czy w sytuacji, gdy braki kadrowe są trzykrotnie większe niż dekadę temu, istnieją wiarygodne dane dotyczące zdrowia lakierników? Czy taka instytucja jak Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma informacje o zachorowalności w tej grupie? Wszak prowadzone są rejestry chorób zawodowych w Polsce, więc może da się pozyskać poszerzoną informację oraz odpowiedź na pytanie, czy na skutek poprawy warunków pracy lakiernicy samochodowi są coraz rzadziej narażeni na choroby zawodowe?
Okazuje się, że ZUS „zapomniał”, że taki zawód istnieje. A przynajmniej taki wniosek nasuwa się, kiedy próbujemy pozyskać informacje na temat chorób zawodowych lakierników. To o tyle zastanawiające, że zmiany demograficzne (i starzenie się społeczeństwa) nie pozostawiają złudzeń – wakaty lakierników samochodowych od lat są „puste”. Według badań przeprowadzonych przez firmę Axalta w 2023 r. aż 86% właścicieli warsztatów blacharsko-lakierniczych zgłaszało niezaspokojone potrzeby kadrowe, a 95% deklarowało konieczność zatrudnienia pracowników w ciągu 5 lat.



Komentarze (0)