Znaczenie dla aftermarketu i warsztatów
Jeszcze kilka lat temu samochody z Chin były w Polsce motoryzacyjną ciekawostką, dziś stają się jednym z najdynamiczniej rosnących segmentów rynku nowych aut. Według danych Otomoto Insights tylko w sierpniu br. liczba ofert sprzedaży nowych samochodów marek chińskich wzrosła o kilkaset procent. BAIC odnotował wzrost o 443%, MG o 204%, a BYD – aż o imponujące 1196%, deklasując pod tym względem nawet Teslę.
Jak dowodzą analitycy, nie jest to chwilowa moda, lecz rynkowy zwrot, który coraz mocniej widać także w branży serwisowej. Pracownicy warsztatów coraz częściej spotykają się z nowymi markami, które jeszcze niedawno nazwaliby „egzotycznymi”. Jakie zmiany czekają sektor posprzedażiowy i serwisów niezależnych?
Atrakcyjna cena, ale nie tylko
Skąd popularność chińskich marek wśród Polaków? Istotna jest oczywiście cena, często nawet o 30-40% niższa niż w przypadku europejskich odpowiedników o podobnym poziomie wyposażenia. Jednak o chińskich samochodach przestaje się mówić jedynie w kontekście „tańszej alternatywy”. Wiele modeli oferuje technologie i systemy znane dotąd z aut premium: asystentów jazdy, rozbudowane multimedia, zdalne aktualizacje oprogramowania czy integrację z aplikacjami mobilnymi.
Co istotne, chińscy producenci trafili w potrzeby nowej grupy klientów – kierowców, którzy dotąd wybierali auta używane. Dzięki korzystnym cenom i elastycznym formom finansowania coraz więcej z nich po raz pierwszy kupuje nowy samochód prosto z salonu. To zmienia strukturę nabywców, a tym samym zapotrzebowanie na obsługę posprzedażową, serwis i części.
Skalę zjawiska potwierdzają dane z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. We wrześniu br. w Polsce zarejestrowano o 18% więcej nowych aut osobowych niż rok wcześniej. Aż 4262 samochody pochodziły z Chin – były to modele głównie takich marek jak: MG, Omoda, Jaecoo, BYD, BAIC, Leamotor i Chery.
Równocześnie chińscy producenci konsekwentnie rozbudowują swoje sieci sprzedaży i obsługi. BYD Polska zapowiedział otwarcie nawet 40 nowych salonów do końca 2025 roku, intensywną ekspansję na polski rynek prowadzi też Chery. BAIC jako pierwszy wdrożył współpracę z platformą Otomoto, zyskując w ten sposób nowy model obecności online – od ogólnopolskiej kampanii 360° w mediach po wsparcie dealerów w sprzedaży i obsłudze klientów. To rozwiązanie, dzięki któremu kierowcy mogą w jednym miejscu przeglądać pełną ofertę, porównywać modele, kontaktować się z dealerami, a w przyszłości także korzystać z usług posprzedażowych i serwisowych.
Chińczycy motorem rozwoju polskiej elektromobilności?
Rosnący udział marek z Chin ma jeszcze jeden znacznie szerszy wymiar – elektromobilność, która staje się coraz ważniejszym elementem ich przewagi. Według raportu Otomoto Insights sprzedaż hybryd w Polsce wzrosła w 2025 r. o 46%, podczas gdy sprzedaż aut benzynowych spadła o 15,6%. Chińskie marki mają w tym udział nie tylko poprzez ofertę modeli, ale także przez rozwój infrastruktury i partnerstwa z firmami flotowymi czy aplikacjami transportowymi.
Przykładem jest strategiczna współpraca BYD z Uberem, w ramach której kierowcy aplikacyjni uzyskują dostęp do samochodów elektrycznych na preferencyjnych warunkach finansowania, leasingu i ubezpieczenia. Takie inicjatywy mogą realnie przyspieszyć rozwój rynku EV w Polsce – zarówno w transporcie indywidualnym, jak i w usługach miejskich.
Wyzwania dla warsztatów
Za rosnącą liczbą chińskich aut idą nowe wyzwania dla serwisów niezależnych. Większość z tych pojazdów ma konstrukcję silnie zintegrowaną z elektroniką i oprogramowaniem, co wymaga dostępu do odpowiednich narzędzi diagnostycznych oraz aktualnych danych serwisowych. Część marek już udostępnia serwisom zewnętrznym dokumentację techniczną, ale w wielu przypadkach dostępność do oficjalnych instrukcji napraw i baz danych jest bardzo ograniczona bądź nie ma jej w ogóle. Aby móc skutecznie obsługiwać chińskie auta, mechanicy muszą albo polegać na autoryzowanych serwisach, albo inwestować w nowoczesne testery, szkolenia i aktualizacje oprogramowania.
Można więc rosnącą liczbę pojazdów chińskich potraktować jako szansę – zarówno dla niezależnych warsztatów, które wyspecjalizują się w ich obsłudze, jak i dla dostawców części zamiennych. Coraz więcej producentów komponentów z Chin planuje uruchomienie magazynów i dystrybucji w Europie, co w dłuższej perspektywie może obniżyć ceny części oraz skrócić czas dostaw.
Ekonomia kontra regulacje
Warto pamiętać, że ofensywa chińskich marek to także efekt różnicy w kosztach produkcji. Według analiz całkowite koszty wytworzenia samochodu w Unii Europejskiej są o ok. 30% wyższe niż w Chinach, więc nawet kolejne europejskie cła nie są w stanie zatrzymać napływu pojazdów z Azji. Dla europejskich producentów to poważny sygnał ostrzegawczy, a dla polskich klientów – szansa na większy wybór. Tym bardziej że programy wsparcia, takie jak rządowy NaszEauto, nadal pozwalają ubiegać się o dotację do 40 000 zł na zakup samochodu elektrycznego – również pochodzącego spoza Unii Europejskiej. Co prawda w konsultacjach znajdują się propozycje wykluczenia pojazdów objętych cłem, ale na razie są to jedynie projekty zmian.



Komentarze (0)