Diagnostyka

miesiąc temu  25.05.2020, ~ Administrator   

Omomierz w codziennej praktyce

Dostęp do okablowania układu oświetlenia często wymaga rozmontowania wielu elementów – bez takich prac nie naprawimy układu

Strona 1 z 3

Edukacja pracowników warsztatu zawsze przebiega mniej więcej tak samo. Najpierw szkoła, potem praca. W szkole uczyliśmy się wielu twierdzeń i zasad dotyczących elektrotechniki – i to nie tylko w klasie o specjalności elektrotechnika, ale nawet w klasach lub na uczelniach o specjalnościach mechanicznych. Z mozołem opanowywaliśmy prawo Ohma, metody oczkowe obliczania obwodów, twierdzenie Thevenina i Nortona. Rozwiązywaliśmy zadania, otrzymując wysokie oceny. Potem w pracy często o tych sprawach zapominamy, a może nawet nie zapominamy, tylko... nie potrafimy zastosować ich w praktyce.

Pierwszym przykładem takiego stanu rzeczy może być zwarcie elektryczne powodujące palenie się bezpiecznika. Wymiana na nowy nie pomaga. Nie wiemy, gdzie doszło do zwarcia, a wizja szukania jego przyczyny w całym samochodzie sprawia, że zamiast przystąpić do działania, próbujemy zgadywać. A działanie polega na profesjonalnym badaniu, opartym na zasadach elektrotechniki. Pracując w zawodzie elektryka samochodowego, a nawet nie elektryka, tylko diagnosty lub mechanika, wiele czynności wykonujemy odruchowo, a to wcale nie oznacza, że optymalnie. Na przykładzie zwarcia w obwodzie, nazwijmy go „x”, gdzieś jest połączenie z masą lub nastąpiło takie uszkodzenie, że płynie za duży prąd, powodujący spalenie bezpiecznika. Zauważmy, że niekoniecznie musi być połączenie z masą. W omawianym obwodzie może być przekaźnik, w którym nastąpiło zwarcie w uzwojeniu. Zamiast poboru prądu rzędu 100 mA przepływa kilka amperów i bezpiecznik się pali.

Powróćmy zatem do wiedzy szkolnej, tej podstawowej, którą każdy ma, ale nie zawsze z niej korzysta.
Prawa, twierdzenia i zasady, o jakich dowiedzieliśmy się w szkole, mówią, że każdy układ elektryczny może być zastąpiony jednym źródłem napięcia i jednym oporem zastępczym. Aby znaleźć ten zastępczy opór, wystarczy wyłączyć napięcie w obwodzie i podłączyć omomierz.

Multimetr, który wykorzystujemy w warsztacie do badania układów elektrycznych, powinien być wystarczająco dobrej klasy, a bateria niewyładowana, ponieważ może to prowadzić do zafałszowania pomiarów. Przed badaniem powinniśmy zewrzeć przewody pomiarowe multimetru i zobaczyć, jaki pokaże opór. Nie musimy się martwić, że nie wskazuje zera, ale trzeba tę wskazaną wartość zapamiętać. Musimy ją potem odjąć od wyniku z pomiarów, aby uzyskać właściwą wartość rezystancji. Wskazywany opór początkowy naszego miernika, różny od zera, wynika z niedoskonałych przewodów pomiarowych, złych połączeń w gniazdach multimetru i samego przyrządu. Wysokiej klasy tak zwane mostki pomiarowe mają możliwość wyzerowania wartości. Oczywiście zachęca się do posiadania takich mierników, ponieważ coraz częściej w elektronice samochodowej mamy do czynienia z bardzo małymi oporami, które decydują o pracy całych układów. Kiedyś wtryskiwacz miał kilkanaście omów oporności, a brud i tlenki na połączeniu tworzyły dodatkowy opór rzędu kilku omów. Zwiększenie oporności w obwodzie wtryskiwacza o tych kilka procent nie było tragedią, układ działał względnie poprawnie. Współczesne wtryskiwacze mają kilka omów, a więc nawet najmniejsze złe połączenie we wtyczce ma kolosalny wpływ na pracę całego układu. Opór wzrasta czasami o 50, a nawet o 100%. Nic więc dziwnego, że taki układ przestaje dobrze funkcjonować. Walka toczy się o bardzo małe opory, dlatego pomiary i naprawy są precyzyjniejsze niż kiedyś.

Poleć innym

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 24

  • 10
    ZADOWOLONY
  • 1
    ZASKOCZONY
  • 7
    POINFORMOWANY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 2
    SMUTNY
  • 1
    WKURZONY
  • 2
    BRAK SŁÓW

Komentarze (1)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~ Antoni 1 6 miesięcy temuocena: 100%  Autor sugeruje, że wartość oporu zależy od przyłożonego napięcia... ciekawe... Owszem zdarzają się elementy nieliniowe, choćby diody, ale jednak w większości przypadków nie występują one choćby w połączeniach masowych urządzeń. Coś dzwoni, ale chyba niezbyt precyzyjnie wiadomo gdzie i co... A z innej strony, to co z tego artykułu wynika? Ci, o których on jest nie wiele się z niego nauczą i dalej nie będą wiedzieć, ani umieć ani rozumieć. A inni z kolei dostrzegą pewne niuanse, nieścisłości i uproszczenia, które obniżają poziom merytoryczny tego tekstu... Pozdrawiam!
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
do góry strony