Fot. Piotr Łukaszewicz
Chiński „najazd” na europejskie drogi zyskuje wyrazistego reprezentanta. Mieliśmy okazję przetestować model Geely Starray EM-i. To (nie ma tu przesady) potężny technologicznie SUV z napędem hybrydowym plug-in. Obietnica luksusu za rozsądne pieniądze dla kierowcy, dla branży serwisowania aut – jasny sygnał, w jakim kierunku zmienia się motoryzacja!
Wizualna ekstraklasa i ergonomiczny zgrzyt
Zaczynamy od pierwszego kontaktu. Geely Starray EM-i (skrót od E-Motive intelligence) wygląda po prostu świetnie. Nowoczesna, wręcz agresywna linia nadwozia, odważny pas przedni z matrycowymi reflektorami LED i dynamiczny tył z charakterystyczną blendą świetlną mogą się podobać. Auto mierzy 4740 mm długości przy rozstawie osi 2755 mm – gabarytowo to solidny segment D-SUV. Wizualnie nie ma tu mowy o żadnych kompleksach wobec marek z Wolfsburga czy Stuttgartu.
Wewnątrz – na pierwszy rzut oka – limuzyna. Świetne materiały (syntetyczna skóra premium, oświetlenie ambientowe z paletą 256 kolorów) i doskonałe spasowanie, które nie skrzypi nawet pod mocniejszym naciskiem. Przestrzeni z tyłu jest mnóstwo, a bagażnik o pojemności 528 litrów (rozszerzalny do imponujących 2065 litrów po złożeniu oparć) pomieści potężny ekwipunek.
I tu przechodzimy do pierwszego „ale”. Projektanci ulegli modzie na skrajny minimalizm cyfrowy. Całe centrum dowodzenia przeniesiono na gigantyczny, pionowy tablet HD o przekątnej 15,4 cala. Wygląda to ultranowocześnie, ale ergonomia... leży i kwiczy. Sterowanie klimatyzacją, kierunkiem nawiewów czy podstawowymi funkcjami komfortu podczas jazdy to mało bezpieczny pomysł. Brak fizycznych przycisków w kluczowych miejscach to minus – nowoczesność wygrała tu z praktycznością.
Technologia pod lupą: Dwa serca, jedna przekładnia
Przejdźmy do rewirów, które nas interesują najbardziej – pod maskę i podwozie. Starray EM-i opiera się na autorskiej architekturze hybrydowej.
-
Silnik spalinowy: Benzynowa, 4-cylindrowa jednostka o pojemności 1498 cm³ (1.5) generująca skromne 99 KM (73 kW) i 125 Nm momentu obrotowego. Pracuje w oszczędnym cyklu sprawnościowym, co zwiastuje wysoką sprawność termiczną (producent deklaruje rekordowe 46,5%), ale niską dynamikę własną.
-
Silnik elektryczny: To on robi tu główną robotę. Generuje aż 217 KM (160 kW) i 262 Nm.
-
Łączna moc systemowa: 263 KM (193 kW).

Napęd na przednią oś przenoszony jest za pomocą zblokowanej, dedykowanej przekładni hybrydowej 1DHT (Dedicated Hybrid Transmission). To zintegrowany mechanizm, w którym komputer decyduje o żonglerce trzema głównymi trybami jazdy:
-
(EV): Czysto elektryczny. Samochód rusza, przyspiesza i jedzie jak rasowy elektryk. Dynamika jest tu rewelacyjna.
-
Hybrid: System sam miksuje pracę obu silników, starając się optymalizować zużycie energii.
-
Power: Maksymalne osiągi. Obydwa motory pracują ramię w ramię, pozwalając na przyspieszenie 0-100 km/h w równe 8,0 sekund.
Warto odnotować zachowanie napędu: dopóki w baterii jest prąd, auto jeździ z gracją i dynamiką mocnego elektryka. Gdy wyciśniemy akumulator, mały silnik spalinowy 1.5 zaczyna głośniej pracować na wyższych obrotach, a dynamika staje się zaledwie przeciętna. Masa własna robi swoje.
W kwestii zużycia paliwa Starray EM-i potrafi spolaryzować opinie. Z jednej strony mamy laboratoryjne obietnice producenta mówiące o średnim spalaniu rzędu 1,5–2,4 l/100 km (oczywiście przy naładowanej w pełni baterii). Co ciekawe, model ten zapisał się niedawno w Księdze Rekordów Guinnessa, pokonując w realnym ruchu dystans 1056 km ze średnim wynikiem 3,83 l/100 km.
@warsztat.pl Hybryda plug-in w wersji chińskiej! Na redakcyjnych testach u nas Geely Starray EM-i . W tym filmie skupiamy się na liczbie różnego rodzaju funkcjonalności i sposobom zarządzania nimi. Jest ciekawie! #chinskamotoryzacja #testsamochodu #geely #Starray #geelystaray ♬ oryginalny dźwięk – Warsztat.pl - Warsztat.pl
Jak to wygląda w codziennej eksploatacji? W mieście, jak to w klasycznej hybrydzie, można zejść naprawdę nisko – jazda "wokół komina" z częstym odzyskiem energii owocuje wynikami poniżej 4,5–5 litrów. Schody zaczynają się w trasie i przy pustej baterii. Dynamiczna jazda autostradowa i ekspresowa, z częstym wyprzedzaniem, szybko weryfikuje małą pojemność spalinowego motoru 1.5. W takich warunkach z baku ubywa około 8 litrów na setkę. Europejskie testy prasowe i pierwsze pomiary portali motoryzacyjnych potwierdzają nasze redakcyjne obserwacje.

Jak to jeździ?
W kwestii podwoziowej Chińczycy odrobili lekcję wzorowo, korzystając bez wątpienia z know-how Volvo (w końcu Geely jest właścicielem szwedzkiej marki). Z przodu pracują klasyczne kolumny McPhersona, z tyłu układ wielowahaczowy (Multilink) z gazowymi amortyzatorami.
Prowadzenie Starraya zaskakuje dojrzałością. Auto płynie po drodze, doskonale filtruje nierówności i oferuje komfort resorowania zbliżony do klasycznych, europejskich limuzyn. Kabina jest świetnie wyciszona od szumów powietrza i toczenia opon (rozmiar 225/55 R18 lub 19 cali w wyższych wersjach). Układ kierowniczy ma dość mocne wspomaganie, idealne do miasta, choć przy wyższych prędkościach mógłby dawać nieco więcej informacji zwrotnych z przedniej osi.
Co to oznacza dla niezależnych warsztatów?
Teraz najważniejsze – rzut oka na to auto przez pryzmat podnośnika i diagnostyki. Geely Starray to jeżdżący poligon doświadczalny dla systemów ADAS i zaawansowanej elektroniki.
Na szczególną pochwałę zasługuje system kamer. 360-stopniowy podgląd otoczenia (Surround View Monitor) oferuje obraz o tak wysokiej rozdzielczości i płynności, jakiej próżno szukać u wielu europejskich konkurentów, nawet tych z segmentu premium. Widoczność z każdej strony jest perfekcyjna, a rzutowanie bryły auta w 3D na ekranie ułatwia manewrowanie co do centymetra.
@warsztat.pl ➡️ W redakcyjnym garażu stacjonuje obecnie testowany przez nas Geely Starray EM-i. Z dużą ciekawością przyglądamy się chińskiej motoryzacji! ➡️ Tym razem na warsztat bierzemy kwestie bezpieczeństwa. Geely Auto, jak podaje, jest jedynym producentem samochodów, który zaprezentował w Europie test zderzeniowy wykraczający poza obowiązujące wymogi ➡️ Zobaczcie na czym polegał test i jakie dał efekty. Zobaczcie na czym polegał test i jakie dał efekty. W materiale pokazujemy ujęcia producenta z UTAC we Francji Geely Polska #testsamochodu #autachiny
♬ oryginalny dźwięk – Warsztat.pl - Warsztat.pl
Wspominając o rozbudowanej armii asystentów jazdy, warto na moment zatrzymać się przy aktywnym tempomacie (ACC) z funkcją Stop&Go. Na drogach krajowych i w miejskich korkach system działa po prostu rewelacyjnie – płynnie dozuje gaz, nie szarpie podczas hamowania i potrafi bardzo kulturalnie utrzymać zadany dystans od poprzedzającego pojazdu, co w połączeniu z asystentem pasa ruchu daje niemal autonomiczne wrażenia z jazdy. Klasa premium.
Niestety, na autostradzie elektronika potrafi czasem pokazać swoje drugie, bardziej „nerwowe” oblicze. Przy wyższych prędkościach, rzędu 120–140 km/h, radar i kamery bywają nadgorliwe. Wystarczy, że auto na sąsiednim pasie odrobinę zbliży się do linii rozdzielającej, albo ciężarówka zacznie delikatnie myszkować na swoim pasie, a system w Geely potrafi spanikować. Efekt? Nagłe, niepotrzebne i dość gwałtowne wytracenie prędkości, które potrafi zaskoczyć nie tylko kierowcę Starraya, ale i jadących za nim. To ewidentna kwestia kalibracji oprogramowania i czułości algorytmów.
Ważna adnotacja serwisowa - każdy demontaż zderzaka, wymiana szyby czołowej czy ingerencja w geometrię zawieszenia wielowahaczowego BĘDZIE WYMAGAĆ procedury kalibracji kamer i radarów na tablicach celowniczych. Tu nie ma miejsca na milimetrowe odchyłki.
Smartfon na kołach, czyli elektronika, która ewoluuje (i resetuje pamięć)
Trzeba mieć świadomość, że Geely Starray to konstrukcja, która cały czas żyje i się rozwija. Samochód opiera się na zaawansowanej architekturze sieciowej wspierającej regularne aktualizacje Over-the-Air (OTA). Podobnie jak w Tesli, poprzez aktualizacje oprogramowania auto zyskuje nowe funkcjonalności, optymalizacje zarządzania energią oraz poprawki systemów bezpieczeństwa bez konieczności wizyty w ASO.
Ta cyfryzacja ma jednak swoje irytujące cienie. Z powodów unijnych regulacji, a także specyfiki chińskiego oprogramowania, kluczowe ustalenia – takie jak preferowany tryb jazdy (np. EV), ustawienia systemów asystenckich czy opcje komfortu klimatyzacji – resetują się do wartości domyślnych po każdym wyłączeniu zapłonu. Wsiadasz rano do auta i musisz ustawiać wszystko od nowa. To potwornie uciążliwe. Na szczęście inżynierowie zaimplementowali jedno bardzo sprytne koło ratunkowe – programowalny, fizyczny przycisk przywracania ulubionych ustawień.

Dla niezależnego serwisu architektura OTA oznacza podwójne wyzwanie. Sterowniki komunikują się w złożonej sieci magistral danych (DoIP/CAN-FD), dlatego nawet niewielka usterka wiązki może być trudna do zlokalizowania. Diagnostykę dodatkowo komplikuje stale aktualizowane oprogramowanie pokładowe, zmieniające logikę działania sterowników i sposób rejestrowania błędów.
Ceny i koszty eksploatacji
Na rynkach europejskich ceny Geely Starray EM-i kształtują się niezwykle konkurencyjnie – startują w przeliczeniu od około 145 000 - 160 000 zł (w zależności od specyfikacji Pro, Max czy Ultra). W tej cenie klient otrzymuje auto kompletnie wyposażone, z długą gwarancją mechaniczną oraz 8-letnią gwarancją na akumulator trakcyjny. Interwały międzyprzeglądowe producent określił standardowo: co 15 000 km lub co 12 miesięcy.
Geely Starray EM-i udowadnia, że chińska motoryzacja przestała być egzotyczną ciekawostką, a stała się wyznacznikiem trendów. To udane, komfortowe połączenie dynamicznego napędu elektrycznego z tradycyjnym spalinowym generatorem na długie trasy. Ma swoje wady – przedobrzone, czysto dotykowe sterowanie z poziomu tabletu potrafi zirytować, nadgorliwy asystent ACC potrzebuje aktualizacji oprogramowania, a skleroza systemu zapamiętywania ustawień zmusza do klikania ratunkowego przycisku po każdym uruchomieniu.
Trochę potratktowaliśmy ten samochód jako warsztatowy drogowskaz. Era prostej mechaniki bezpowrotnie mija. Do obsługi takich aut jak Starray potrzebujemy nie tylko porządnych kluczy dynamometrycznych do zawieszenia wielowahaczowego, ale przede wszystkim nowoczesnych komputerów diagnostycznych z dostępem do najnowszych protokołów, uprawnień SEP (do 1 kV) przy obsłudze układu hybrydowego LFP oraz precyzyjnych systemów do kalibracji ADAS. To czas na inwestycje w sprzęt i wiedzę. Geely i inne chińskie marki właśnie zmieniają zasady gry na rynku serwisowym. Zamiast się na to obrażać – trzeba się dostosować i na tym zarabiać.
Piotr Łukaszewicz, warsztat.pl



Komentarze (0)