Warto wiedzieć

1 godzin temu  06.10.2026, ~ Piotr Łukaszewicz - ,   Czas czytania 4 minuty

Warsztaty mają mniej pracy? Niepokojące sygnały z rynku

- Prowadzę serwis od 14 lat i naprawdę pierwszy raz od dawna obserwuję taką sytuację. Od około 3 tygodni w okolicach Swarzędza i Poznania wyraźnie brakuje zleceń. Kalendarz, który wcześniej był normalnie zapełniony, nagle ma sporo wolnych terminów - pisze na naszym forum Warsztatowcy (Warsztat.pl) właściciel serwisu. Jego obserwacje potwierdzają też inni zarządcy warsztatów. Oto kolejne opinie.

  • Wrzesień bardzo słaby. Mało telefonów, październik również. Jest czas, żeby obrabiać jakieś auta z krzaków.
  • Wrocław. Jesteśmy sporym warsztatem, 9 stanowisk. Też mamy problemy z wypełnieniem grafiku, w dodatku dość mocno faluje. (...) firma pracuje na 60% możliwości.
  • U nas nigdy nie dało się palca wcisnąć. Wrzesień było słabo, nie siedzieliśmy, przerw też nie było. Mamy w sumie co robić, ale terminy na 3-4 dni do przodu, nie na miesiąc. I bierzemy w sumie wszystko, co zadzwoni, a kiedyś to w robocie się wybierało. Ludzie chyba przestraszeni, ceny też zrobiły swoje.

Właściciele warsztatów skarżą się konkurencję z szarej strefy lub warsztaty oferujące usługi poniżej opłacalności, które chcą pozyskać klientów. Dla uczciwości przekazu trzeba przyznać, że na tym samym forum, nawet w tej samej dyskusji, nie brakuje głosów wskazujących, że wciąż klientów nie brakuje, a w niektórych serwisach obowiązują kilkumiesięczne kolejki. Gratulujemy!

Natomiast faktem jest, co potwierdzają też inne źródła, że przynajmniej część warsztatów zauważa malejący popyt na usługi. Czy rzeczywiście rynek napraw samochodów hamuje? Tego na razie nie wiemy. Oficjalne dane, które pozwolą potwierdzić skalę i trwałość tego zjawiska, dopiero się pojawią. Możliwe przyczyny można jednak już dziś próbować wskazać.

Sytuacja jest dość paradoksalna. Samochodów w Polsce nie brakuje, a ich średni wiek wciąż zapewnia niezależnemu aftermarketowi ogromny potencjał. Jeżeli jednak coraz więcej warsztatów mówi o mniejszej liczbie zleceń, coś w strukturze rynku musiało się zmienić.

Nowe samochody zabierają niezależnym warsztatom część rynku?

Jednym z tropów są nowe samochody. Szczególnie interesujący jest dynamiczny wzrost sprzedaży marek chińskich. Dla klienta to dobra informacja – większa konkurencja i relatywnie atrakcyjne ceny nowych aut.

Nowy samochód przez pierwsze lata życia pozostaje najczęściej w okresie gwarancyjnym i serwisowym producenta. Dochodzą do tego pakiety serwisowe, leasingi i finansowanie. W efekcie samochód przez kilka lat może być niemal nieobecny w niezależnym aftermarketcie.

Kierowca bardziej liczy pieniądze

Drugim tropem jest koszt eksploatacji. Naprawy samochodów nie są dziś tanie. Rosną ceny części, robocizny, energii i pozostałych kosztów prowadzenia warsztatu. Klienta interesuje końcowa kwota na fakturze.

Jeżeli naprawa kilku- czy kilkunastoletniego samochodu kosztuje kilka tysięcy złotych, właściciel zaczyna kalkulować. Czasami naprawi auto natychmiast, czasami odłoży mniej pilną czynność, a czasami zdecyduje się samochód sprzedać.

To ważne także w kontekście importu samochodów używanych. Jeżeli rynek aut używanych zmienia strukturę i słabnie napływ kolejnych pojazdów, niezależne warsztaty mogą tracić część klientów, którzy po zakupie używanego samochodu wykonywali tzw. pakiet startowy albo większy zakres napraw.

Mniej kilometrów, mniej zużycia

Czy swoje robi również cena paliwa? Prawdopodobnie tak, choć trudno uznać ją za główną przyczynę. Mniejszy przebieg samochodu oznacza przecież wolniejsze zużywanie hamulców, zawieszenia, sprzęgła czy opon. Nie trzeba też tak często wykonywać czynności eksploatacyjnych. Nie oznacza to oczywiście, że Polacy masowo przesiedli się z samochodów do komunikacji publicznej. Bardziej prawdopodobne jest ograniczanie części niepotrzebnych podróży i ostrożniejsze gospodarowanie domowym budżetem.

Samochody są coraz bardziej skomplikowane

Jest jeszcze jeden bardzo ważny element: technologia. Współczesny samochód coraz rzadziej jest wyłącznie mechaniką. Diagnostyka, elektronika, programowanie, ADAS, kalibracje, systemy wysokonapięciowe czy komunikacja między sterownikami wymagają sprzętu i kompetencji, których nie posiada każdy warsztat. To oznacza, że samochód nadal wymaga naprawy, ale niekoniecznie naprawy w każdym warsztacie.

Rynek może więc nie tyle tracić zlecenia, ile je przesuwać. Do ASO, dużych sieci, wyspecjalizowanych serwisów albo warsztatów, które zainwestowały w diagnostykę i nowe technologie.

I jeszcze jedna możliwość – klient nie zniknął, tylko zmienił warsztat

Tego w tej dyskusji również nie można pominąć. Część właścicieli warsztatów może obserwować spadek liczby klientów nie dlatego, że rynek jako całość się kurczy, lecz dlatego, że ich własny udział w tym rynku maleje. Klient ma dziś większy wybór. Może porównać ceny, opinie, terminy i zakres usług. Coraz częściej oczekuje również szybkiej wyceny, informacji o postępie naprawy i konkretnego terminu odbioru samochodu. Właściciel warsztatu powinien więc zadać sobie nie tylko pytanie: „dlaczego klientów jest mniej?”, ale również: „czy moi klienci nadal mają powód, żeby przyjeżdżać właśnie do mnie?”

To na razie hipotezy. Warto jednak zachować ostrożność.

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony