Praca z oponami coraz częściej przywodzi skojarzenia z bardzo intensywnym wysiłkiem fizycznym. Z obsługą coraz cięższych kół wiąże się wielokrotne dźwiganie ciężarów w warsztacie, a to oznacza konieczność wdrożenia ergonomicznych metod transportowania, dzięki którym praca przebiega łatwiej. Na zdjęciu zestaw wózków marki Ahcon, stanowiących niezastąpioną pomoc, gdy trzeba transportować i dźwigać ciężkie koła w pojedynkę
Budowanie kompetencji i zdolności w środowisku warsztatowym.
Jeśli chcemy dać gwarancję wykonania usługi z najwyższą starannością, należałoby zacząć od zaplecza warsztatowego satysfakcjonującego dobrostanem pracowników. Tymczasem w instrukcjach BHP dostawców wyposażenia znajdziemy ustęp o wyłączeniach z odpowiedzialności za urazy i wypadki w pracy.
Działając na aftermarkecie, skupiamy się na zapewnieniu bezpiecznego i długotrwałego użytkowania samochodów, dając powszechny dostęp do wysokiej jakości części samochodowych, profesjonalnej wiedzy i nowoczesnych narzędzi. Ale czy budujemy firmę przyjazną zatrudnionym? W warsztacie samochodowym, tak jak w każdym zresztą zakładzie pracy, pracodawca zobowiązany jest do zapewnienia odpowiednich warunków. A pracownik? Zwróćmy uwagę, że w instrukcjach dostawców wyposażenia znajdziemy choćby taką uwagę, że od pracownika wymagana jest sprawność psychofizyczna. Ma obowiązek koncentrować uwagę na wykonywanych czynnościach.
Każdy wypadek przy pracy powinien być dokładnie przeanalizowany w celu identyfikacji czynników przyczynowych i wdrożenia środków zapobiegawczych. Słów kilka o katalogu kryteriów uznania. Za wypadek w pracy uważa się nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną – także takie, które nastąpiło w drodze do lub z miejsca wykonywania zatrudnienia, jeżeli droga ta była najkrótsza i nie została przerwana. Uważa się jednak, że wypadek nastąpił w drodze do pracy lub z pracy, mimo że droga została przerwana, jeżeli przerwa była życiowo uzasadniona i jej czas nie przekraczał granic potrzeby, a także gdy droga, mimo że nie najkrótsza, była najdogodniejsza dla ubezpieczonego ze względów komunikacyjnych. W dobie powszechnego wykorzystywania hulajnóg i rowerów warto mieć na uwadze tę wykładnię.
A w miejscu pracy? Każdy zatrudniony ma obowiązek koncentrować swą uwagę na wykonywanych czynnościach. Jeśli już dojdzie do wypadku, to właśnie zatwierdzony protokół powypadkowy stanowi podstawę do wystąpienia poszkodowanego z wnioskiem o ustalanie uszczerbku spowodowanego wypadkiem do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Prócz materiału dowodowego w postaci wyjaśnienia poszkodowanego niezbędne mogą okazać się relacje świadków, istotny jest także szkic po wypadku.
Kodeks pracy, a z nowszych aktów prawnych rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej z 9 grudnia 2022 r. w sprawie statystycznej karty wypadku przy pracy (Dz.U. 1974 nr 24, poz. 141 z późn zm.) regulują obowiązki pracodawcy, poszkodowanego i ewentualnych świadków zdarzenia, ale też właśnie ów szkic.
– Należy naszkicować lokalizację poszkodowanego, przedmiotów, urządzeń i innych osób. Co istotne, świadkiem może być każda osoba, która posiada wiedzę konieczną do ustalenia przyczyn i okoliczności wypadku, potwierdzenia powstania urazu. Zatem nie musi być ona świadkiem naocznym samego zdarzenia – wyjaśnia Jacek Wojnach, inspektor BHP w firmie Terrepower z Nakła Śląskiego, która regeneruje zaciski hamulcowe. – W tym roku w naszym zakładzie póki co odnotowaliśmy na szczęście jedynie dwa wypadki lekkie, które zakwalifikowano jako „z uwagi na błąd człowieka”, co tylko dowodzi, że urazy wynikły z niewłaściwego posługiwania się wyposażeniem.
Zwróćmy uwagę, że w instrukcjach dostawców wyposażenia, by wspomnieć stanowisko zmywania farb z zacisków hamulcowych, znajdziemy i taką uwagę, że od pracownika wymagana jest sprawność psychofizyczna. W spornym przypadku może się okazać, że o ile wyposażenie jest bezpieczne, to zawinił obsługujący. Jest tak, gdyż instrukcja obsługi może nie określać w pełni zasad bezpiecznej pracy w przypadku, gdy na stanowisku pracy wystąpią warunki i okoliczności nieprzewidywalne w momencie sporządzenia dokumentu. Konieczne jest zatem, aby oprócz ścisłego stosowania się do postanowień instrukcji oraz powiązanych dokumentów, każdy pracownik na bieżąco oceniał warunki pracy, a nieprzewidziane, nietypowe sytuacje konsultował z przełożonym.

Ryzyko zaolejenia posadzki w warsztacie samochodowym to wystarczający powód, by wyposażyć zakład pracy w maty antypoślizgowe, a na pewno na stanowisku naprawy zacisków hamulcowych czy regeneracji, wymagających oczyszczenia – tu stanowisko regeneracji turbosprężarek w BorgWarner w Rzeszowie
Gotowość i reagowanie w sytuacjach awaryjnych
Pracodawca powinien doskonalić istniejący poziom ochrony zdrowia i życia pracowników. Ich dobrostan w kontekście ESG (Environmental, Social and Governance) odnosi się do ogólnego stanu fizycznego, psychicznego i emocjonalnego pracowników, który wynika z harmonii między życiem zawodowym a prywatnym. Raporty ESG póki co obowiązują tylko największych graczy na aftermarkecie, ale właściciel nawet najmniejszego warsztatu powinien dbać o środowisko pracy satysfakcjonujące załogę.
Zawód mechanika samochodowego niesie za sobą szereg zagrożeń związanych zarówno z czynnikami fizycznymi, jak i chemicznymi oraz obciążeniem układu mięśniowo-szkieletowego. Narażeni są oni na urazy mechaniczne, poparzenia, porażenia prądem, choroby układu oddechowego, skóry oraz schorzenia związane z przeciążeniem narządu ruchu. Najlepiej widać to na przykładzie punktów wulkanizacyjnych. Fachowiec za każdym razem demontuje koła o coraz to większej masie. Opuszcza, przetacza i podnosi je.
Do wyobraźni przemawiać musi wspomnienie starszego pokolenia wulkanizatorów, gdy pracowało się z kołami osadzonymi na 13- i 14-calowych felgach. Wtedy to do przyjemności można było zaliczyć dniówkę, skoro będąc w pracy, można było się poczuć jak na... siłowni. Jeszcze dwie dekady temu auta osobowe wyposażano w opony 13-calowe, a tylko największy segment pojazdów miał koła R14. Obecnie w przemyśle motoryzacyjnym dominują 18-calowe i większe felg.
Jak wiadomo, wulkanizator wykonuje różnorodne zadania, do których należy w szczególności szeroko pojęte przygotowywanie pojazdu do zmiany kół. Od podniesienia auta mamy do czynienia z demontowaniem/montowaniem kół pojazdów. Prace związane z transportem ręcznym w warsztacie serwisującym wiążą się z podnoszeniem przedmiotów. Przepisy prawa pracy precyzyjnie wskazują limity wagowe kół itp., jakie mogą być podnoszone przez pracowników. Odrębne regulacje dotyczą m.in. pracowników młodocianych. Dźwiganie ciężaru na odległość większą niż 2 m należy traktować jako podnoszenie i przenoszenie. Masa przedmiotów podnoszonych i przenoszonych przez jednego pracownika nie może przekraczać 12 kg przy pracy stałej oraz 20 kg przy pracy dorywczej.
Koła i opony są ciężkie. Z ich obsługą może wiązać się wielokrotne dźwiganie ciężarów w warsztacie. Ahcon to marka stworzona w Danii w 2006 roku, która cieszy się reprezentantami w całej Europie – w Polsce dystrybutorem jej rozwiązań jest Wimad Sp. J. W portfolio rozwiązań znajdziemy różnego rodzaju wózki. Wheel Trolley to ręczny wózek do kół, jego długie uchwyty działają jak dźwignia, czyli jak każda z prostych maszyn, których zadaniem jest uzyskanie większej siły przez zastosowanie mniejszej. Gdy widły są na swoim miejscu, ładunek można przechylić, używając wysoko umieszczonych uchwytów i ogranicznika sterowanego stopą. Dwa długie uchwyty działają jak dźwignie, dzięki czemu przechylanie ładunku na wysokość transportową jest łatwe i bezwysiłkowe. Analogicznie działają okrągłe wózki Wheel Caddy, na których w poziomie spoczywają koła – te można unosić na wysokość kilkudziesięciu centymetrów, by łatwiej zamontować je w pojeździe.

Maskownice używane są podczas wycinania szyby drutem. Przed wklejeniem nowej szyby trzeba ściąć stary klej z karoserii do grubości 1-2 mm, przygotowując w ten sposób miejsce do aplikacji nowego, a to zawsze niesie za sobą ryzyko urazów dłoni i przedramion
Ponad 20-kilogramowe ładunki
Nowoczesne szyby samochodowe, szczególnie te wyposażone w systemy ogrzewania i czujniki, charakteryzują się znaczną wagą – podobnie jak w przypadku kół samochodowych ich masa także przekracza 20 kg. Manipulacja takimi elementami stwarza poważne ryzyko urazów mechanicznych. Wymiana szyb samochodowych to specjalistyczny proces techniczny, który wymaga od techników nie tylko dużych umiejętności zawodowych, ale przede wszystkim świadomości licznych zagrożeń występujących na każdym etapie.
– Analiza wypadków przy pracy w branży szklarskiej oraz warsztatach samochodowych wskazuje, że wymiana szyb generuje wiele specyficznych ryzyk, które mogą prowadzić do poważnych obrażeń ciała – uzmysławia Jarosław Garbacz, product & sales manager Pilkington AGR. – Nowoczesne techniki wycinania szyb – od tradycyjnego drutu stalowego po zaawansowane narzędzia pneumatyczne – niosą ze sobą odmienne kategorie zagrożeń, wymagające indywidualnego podejścia w zakresie bezpieczeństwa pracy. A i tak rosnąca złożoność konstrukcji szyb samochodowych, w tym implementacja systemów ADAS, oraz zwiększona masa elementów szklanych dodatkowo komplikują proces wymiany i wprowadzają nowe obszary ryzyka zawodowego. Profesjonaliści z branży muszą być świadomi nie tylko zagrożeń mechanicznych, ale również chemicznych związanych z nowoczesnymi klejami poliuretanowymi oraz ergonomicznych wynikających z manipulacji ciężkimi elementami.
Czy postęp w dziedzinie wyposażenia punktów wymiany szyb samochodowych oddalił ryzyko skaleczeń oraz przebić dłoni i głębokich przecięć przedramion? Drut stalowy wciąż pozostaje najczęściej stosowaną metodą demontażu wklejanych szyb, oferuje bowiem precyzję cięcia przy stosunkowo niskich kosztach eksploatacji. Jednak technika ta generuje szereg poważnych zagrożeń dla techników. Sposób przeciągania drutu wymaga przyjęcia niewygodnej pozycji ciała oraz wykonywania powtarzalnych ruchów pod znacznym obciążeniem. Owszem, nowoczesne narzędzia pneumatyczne, charakteryzujące się częstotliwością pracy przekraczającą 20 000 cykli na minutę, znacząco przyspieszają ten proces, ale jednocześnie wprowadzają nowe kategorie zagrożeń.
Czy praca z wyposażeniem zasilanym energią elektryczną wygląda zupełnie inaczej? Okazuje się, że elektryczne narzędzia do wycinania szyb, choć mniej powszechne w branży, stwarzają specyficzne zagrożenia.
– Praca w środowisku warsztatowym, często w obecności wilgoci oraz przewodzących materiałów metalowych, zwiększa ryzyko porażenia prądem. Wadliwe działanie sprzętu elektrycznego, uszkodzone izolacje przewodów zasilających oraz nieprawidłowe uziemienie stanowią główne przyczyny wypadków w warsztatach. Co więcej, nieprawidłowe użytkowanie sprzętu elektrycznego może doprowadzić do jego nadmiernego nagrzewania, co w połączeniu z obecnością łatwo palnych materiałów warsztatowych stwarza realne ryzyko powstania pożaru – uczula Jarosław Garbacz.
Potencjalne działanie kancerogenne, mutagenne...
Obojętnie z jakiego wyposażenia korzystać, proces wycinania szyb klejonych generuje pył o wyjątkowo drobnej granulacji, praktycznie niewidoczny gołym okiem. Ten rodzaj pyłu klasyfikowany jest jako czynnik o działaniu drażniącym, zwłókniającym, kancerogennym i alergizującym, stanowiąc poważne zagrożenie dla układu oddechowego techników. Jednoskładnikowe kleje poliuretanowe stosowane w montażu szyb zawierają diizocyjanian 4,4’-metylenodifenylu oraz inne związki o potwierdzonej szkodliwości dla zdrowia. Kleje poliuretanowe mogą powodować podrażnienie dróg oddechowych, skóry i oczu. Wdychanie oparów o dużym stężeniu może wywoływać uczucie zmęczenia, osłabienie, senność, nudności, bóle i zawroty głowy. U osób uczulonych może wystąpić reakcja alergiczna.
Długoterminowe skutki zdrowotne przewlekłego narażenia na opary klejów poliuretanowych może prowadzić do rozwoju astmy zawodowej, alergicznego zapalenia skóry oraz uszkodzeń układu oddechowego.
Prace blacharskie i lakiernicze wiążą się z kolei z zagrożeniem pożarowym, wybuchowym, chemicznym, mutagennym, co w sposób szczególny rzutuje na wyposażenie stanowisk naprawczych. Poprzestańmy na uwadze, że dyrektywy unijne, a też prawodawstwo krajowe chronią zarówno pracodawcę, jak i pracownika, ponieważ pracownik wie, że pracował w bezpiecznej strefie, a w przypadku poważnej choroby zawodowej, takiej jak nowotwór, pracodawca może udowodnić, że był chroniony i że w firmie przestrzegano wartości granicznych stężeń substancji niebezpiecznych.
Rafał Dobrowolski
fot. R. Dobrowolski i materiały firm: Ahcon, BorgWarner Rzeszów Sp. z o.o.





Komentarze (0)