Prawo

Prawo

ponad rok temu  19.03.2016, ~ Administrator - ,   Czas czytania 4 minuty

Czy ZUS zapłaci za wypadek na firmowym parkingu?

Poszkodowany może liczyć na pieniądze z ubezpieczenia wypadkowego, mimo że odniesie obrażenia przed przystąpieniem do pracy, jeśli stanie się to na terenie należącym do pracodawcy. Tak uznał Sąd Najwyższy w uchwale z 7 lutego 2013 r. (III UZP6/12).

To odpowiedź na pytanie sądu okręgowego, który zajmował się sporem o odszkodowanie za wypadek przy pracy. SO zwrócił się do SN o rozstrzygnięcie, czy nieszczęśliwe zdarzenie, do którego doszło na terenie zakładu, ale przed rozpoczęciem pracy, jest objęte ochroną ubezpieczeniową z ustawy wypadkowej, czy z art. 57b ust. 1 ustawy emerytalnej. Niżej przedstawię szczegółowo stan faktyczny, jaki dotyczył dwóch pracownic, ale każdy z nas może być na ich miejscu. Sformułowania prawnicze są na tyle zrozumiałe w cytowanych orzeczeniach sądowych, że postanowiłem je szczegółowo zacytować.

O co chodziło?
Spór toczył się między ZUS a dwoma ubezpieczonymi: kucharką i pielęgniarką, które pracowały w niepublicznym szpitalu. Kucharka dojeżdżała do pracy rowerem. Pewnego jesiennego dnia przewróciła się na nierównej drodze za bramą szpitala, tuż przed jego drzwiami. Spadając, uderzyła się w kolano.
Pielęgniarka z kolei przyjeżdżała autem. Dotarła nim do pracy w sylwestrowy poranek 2010 r., tego dnia padał marznący deszcz i było bardzo ślisko. Wjechała na parking szpitalny, ale gdy wysiadła z samochodu, poślizgnęła się na mokrej powierzchni i skręciła prawą kostkę.
W kwietniu 2011 r. ZUS odmówił obu paniom prawa do jednorazowego odszkodowania z tytułu tych wypadków. Odwołały się do sądu rejonowego i ten przyznał im świadczenie z ustawy wypadkowej. ZUS był nieczuły na cierpienia ubezpieczonych i złożył apelację. Zarzucił naruszenie art. 3 ust. 1 i 2 ustawy wypadkowej przez uznanie tych zdarzeń za wypadki przy pracy. Sąd drugiej instancji nabrał wątpliwości odnośnie tego, jak je traktować i jaką ochroną są objęte.
Sąd miał problem z ustaleniem związku zdarzenia z wykonywaniem przez etatowca zwykłych czynności oraz określeniem momentu przyjęcia odpowiedzialności z ubezpieczenia wypadkowego. Przypomniał, że według doktryny i orzecznictwa wystarczy, aby zdarzenie pozostawało w związku czasowym, miejscowym lub funkcjonalnym. Sąd nie przychylił się jednak do poglądu, że wypadki na terenie firmy, ale przed rozpoczęciem obowiązków, należy uznawać za te przy pracy. Twierdził, że skoro składkę na ubezpieczenie wypadkowe opłaca pracodawca, to chroni ono od zdarzeń, które nastąpią podczas pracy. Odpowiedzialność nie obejmuje natomiast zdarzenia, które nie jest w bezpośrednim związku z wykonywaniem pracy i wynika to z definicji wypadku przy pracy w ustawie wypadkowej.

Kryterium przestrzenne
Sąd Najwyższy skupił się na wytyczeniu granicy między pracą a drogą do (lub z) pracy. Przypomniał, że wypadki przy pracy są pod ochroną ustawy wypadkowej, a te w drodze do lub z pracy – ustawy emerytalnej i zasiłkowej (ustaw o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa). Dodał, że ochrona wypadkowa jest dla pracownika korzystniejsza ze względu na wymiar świadczeń i brak karencji.
Sąd Najwyższy uznał, że kryterium przestrzenne pozwala rozgraniczyć wypadki w drodze do lub z pracy oraz te przy jej wykonywaniu. Można wskazać na odpowiedzialność pracodawcy za należyte utrzymanie dróg wewnętrznych i parkingów położonych na terenie zakładu, które są w jego zarządzie. Kryterium to może być także pomocne w ocenie sytuacji, gdy w jednym biurowcu jest wiele firm. Wówczas zakładem pracy jest wydzielona dla danego pracodawcy część budynku, a nie będą nimi części wspólne, np. korytarze, parkingi, windy. Kryterium przestrzenne otwiera drogę do analizy związku zdarzenia z pracą i odpowiedzi, czy to, co pracownik robił w zakładzie, było działaniem na rzecz pracodawcy, czy korzystaniem z firmowego terenu w innych celach. SN przyjął, że związek zdarzenia z pracą nie musi mieć charakteru przyczynowo-skutkowego. Praca nie musi być przyczyną zdarzenia, a za wypadki przy pracy można uznać takie, które pozostają z nim w związku miejscowym, czasowym bądź funkcjonalnym. Podstawą takiej kwalifikacji jest domniemanie, że ze względu na czas i miejsce wypadku jest on związany z pracą.
Użyte w art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy wypadkowej pojęcie „zwykłych czynności” trzeba rozumieć szeroko. SN już w wyroku z 19 września 1979 r. (III PZP 7/79) twierdził, że mieszczą się w nim: dojścia pracownika do stanowiska pracy, czynności przed i po czynnościach produkcyjnych oraz inne podejmowane w pracy. Nie są skierowane bezpośrednio na wykonywanie pracy, lecz służą wypełnieniu obowiązków służbowych i są usprawiedliwione przebywaniem pracownika w firmie. Zalicza się do nich przebranie się w ubiór roboczy, pozostawienie garderoby w szatni, spożycie posiłku, załatwianie spraw administracyjnych w biurze – nie mają one bezpośrednio związku z pracą, ale są prawnie i życiowo uzasadnione istotą stosunku pracy.
Sąd Najwyższy uznał, że nie można odmówić poruszaniu się i zaparkowaniu samochodu przez pracownika, opuszczeniu auta i pokonaniu drogi z parkingu do budynku charakteru zwykłych czynności pracowniczych. Etatowiec musi je wykonać, aby zacząć pracę. To, że wypadki wydarzyły się po przekroczeniu bramy zakładu wyklucza objęcie ich definicją drogi do lub z pracy.
Jednocześnie SN przypomniał, że taki związek z pracą nie jest absolutny. Może być zerwany, gdy w czasie pracy podwładny załatwia sprawy prywatne, które nie są jego obowiązkami służbowymi.
Na przedstawionym tak szczegółowo stanie faktycznym można zobaczyć, że ochrona pracownika jest daleko idąca. Każdy z nas porusza się dziś samochodem i dojeżdżając do pracy, musi z tego samochodu wyjść, przejść przez jakikolwiek parking i dojść na zajmowane stanowisko pracy.

mgr Robert Gorczyca
prawnik, specjalista ds. bhp

Komentarze (2)

dodaj komentarz
do góry strony