Fot. archiwum warsztat.pl
W 2018 roku prowadzący serwis ogumienia w Suwałkach, pan Sławomir, przekazał przekazał nieodpłatnie opony na stworzenie ekologicznego ogrodu. Zrobił to na prośbę Fundacji Dziedzictwo Suwalszczyzny. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy to zgodne z prawem. Przedsiębiorca dostał 300 złotych mandatu od kontrolerów z Inspektoratu Ochrony Środowiska. Opony zostały usunięte przez przedsiębiorcę i przekazane do firmy zajmującej się utylizacją. Wydawało się, że temat został już zamknięty.
Rok później pan Sławromi otrzymał jednak z Urzędu Marszałkowskiego list, w którym była decyzja mówiąca o opłatach jakie winien ponieść w związku ze składowaniem odpadów na prywatnej działce znajdującej się w obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego. Kwota? Ponad 1,1 miliona złotych.
- Czy urzędnik podpisujący decyzję o ponad milionowej karze chociaż przez chwilę pomyślał, że rujnuje życie uczciwemu przedsiębiorcy i jego rodzinie? - pytał wówczas Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Sprawa ciągnęła się latami. Walki z urzędami, dokumenty, wyjaśnienia. Na szczęście na początku tego roku Naczelny Sąd Administracyjny, prawomocnie już, uznał, że przedsiębiorca kary nie będzie musiał zapłacić.
- Łzy popłynęły, tego się nie da opisać słowami, to co przeżywała cała nasza rodzina przez ostatnie 8 lat i jak czujemy się teraz. To jest koniec naszej udręki, naszego koszmaru



Komentarze (0)