Akademia

Akademia

ponad rok temu  28.05.2013, ~ Administrator - ,   Czas czytania 6 minut

MULTI-EXPERT

zachęca branżę motoryzacyjną w 2007 r. do rozsądnego przeanalizowania całokształtu relacji z ubezpieczycielami

DIVIDE ET IMPERA? cdn.

W poprzednim artykule poruszyliśmy temat specyficznych relacji, jakie ukształtowały się pomiędzy sektorami ubezpieczeniowym a motoryzacyjnym w Polsce. Wskazywaliśmy na silną nierównowagę tych relacji, w których od około 10 lat znacząca - by nie powiedzieć miażdżąca - przewaga leży po stronie sektora ubezpieczeniowego. Przewaga ta naszym zdaniem nie jest wyłącznie wynikiem przypadku czy zespołu obiektywnych czynników. W dużym stopniu wynika ona też z bardzo rozważnej, dalekosiężnej i skoordynowanej polityki, jaką wobec sektora motoryzacyjnego prowadzą w Polsce ubezpieczyciele. Polityka ta ma wiele cech zawartych w zasadzie “divide et impera” – “dziel i rządź” – gdy jednej grupie motoryzacyjnej przyznaje się rzeczywiste lub pozorne przywileje, po to by uzyskać wiele więcej od innych grup i od konsumentów (kierowców), a wynik końcowy całej operacji jest dla ubezpieczycieli dodatni, podczas gdy motoryzacja per saldo traci. I to z roku na rok coraz więcej. Cykl ten ma skłonić branżę motoryzacyjną do chwili refleksji, a poszczególne jej podmioty do zastanowienia czy naprawdę uzyskały to czego się w kontaktach z ubezpieczycielami spodziewały. I czy ich działania nie przyczyniły się do pogorszenia sytuacji branży motoryzacyjnej jako całości (np. czy nie zmniejszyły ponad miarę strumienia środków finansowych jakie do tej branży wpływają z tytułu realizacji polis ubezpieczeniowych), a to wcześniej czy później odbije się na nich samych. Obiecaliśmy omówić kilka konkretnych przykładów - dziś pierwszy “Sieć Naprawcza”. Za miesiąc kolejny.


Sieć naprawcza
U jednego z polskich ubezpieczycieli funkcjonuje od lata 2004 r. ogólnopolska Sieć Naprawcza (SN) warsztatów blacharsko-lakierniczych. Należy do niej około 800 warsztatów i serwisów wyselekcjonowanych ze znacznie większej liczby zgłoszeń. Warsztaty aplikowały o przyjęcie do Sieci Naprawczej, proponując przy tym stawkę roboczogodziny (rbg) za jaką gotowe są wykonywać na rzecz ubezpieczyciela tzw. naprawy bezgotówkowe. Następnie ubezpieczyciel wybierał spośród złożonych mu ofert, biorąc pod uwagę m.in. takie elementy, jak: proponowana stawka rbg, image i wyposażenie warsztatu oraz “historia” dotychczasowej współpracy (zwykle nie podpisywano umów z warsztatami, które się kiedykolwiek “zbuntowały”, oddały spór do sądu itp.). Ubezpieczyciel roztoczył przed warsztatami wizję skierowania do Sieci Naprawczej znacznej części finansowanych przez siebie napraw, obiecał reklamy w ogólnopolskich mediach, informacje dla poszkodowanych w centrach likwidacji, call- s kierujące uszkodzone auta wprost do warsztatów SN, współpracującą pomoc drogową i assistance, dokonywanie niektórych likwidacji (ocen technicznych) bezpośrednio w warsztatach. Oprócz stosowania zaproponowanych przez siebie, zwykle bardzo niskich, stawek rbg, warsztaty i serwisy SN zobowiązywały się pod rygorem kartek “żółtych” i “czerwonych” do możliwie jak najszerszego stosowania w naprawach tańszych części alternatywnych od tzw. dostawców preferowanych tego ubezpieczyciela (to drugie zobowiązanie rok później “umarło śmiercią naturalną”, gdy ceny części alternatywnych pojawiły się w programach do kalkulowania napraw jako obligatoryjny próg maksymalnych cen i straciły tym samym rację bytu tzw. zaświadczenia od dostawców preferowanych używane wcześniej do kontrolowania członków SN – o tym oddzielnie za tydzień).

Oficjalnie i teoretycznie
Oficjalnie Sieć Naprawcza została powołana po to, by poszkodowanym umożliwić prosty dostęp do wygodnej formy naprawy bezgotówkowej. Warsztaty i serwisy obniżały swoje propozycje stawek rbg, ponieważ teoretycznie spodziewały się ogromnego wzrostu obrotów, licznych zleceń napraw bezgotówkowych od tego ubezpieczyciela.

Praktycznie i faktycznie
W praktyce zdecydowana większość członków SN uważa, że obietnice (a może tylko oczekiwania?) wzrostu obrotów po wejściu do SN były przesadzone, że ubezpieczyciel nie wykazuje większej aktywności w kierowaniu napraw do SN. Ich zdaniem, liczba napraw w ramach “bezgotówki” zorganizowanej przez ubezpieczyciela nie spowodowała wzrostu liczba napraw lub tylko wzrost nieodczuwalny. W tej sytuacji wydaje się, że faktyczne, a przynajmniej równoległe, cele wprowadzenia SN mogły być inne i polegały na wzmocnieniu mechanizmów dalszego obniżania stawek rbg w Polsce.

Uzasadnienie tezy
Przypomnę, że w większości krajów zachodnich do rozliczeń kosztorysowych przyjmuje się stawki rbg średnie w danym regionie, a ustalają te “stawki średnie” 1 ośrodki niezależne. W Polsce, od wielu lat ubezpieczycielom udaje się utrzymywać system, w którym sami arbitralnie ustalają maksymalne, honorowane stawki na fakturach poszczególnym warsztatom. Co więcej, udaje im się utrzymywać system, w którym stawka na kosztorysie to nie niezależnie ustalana “średnia regionalna”, ale także arbitralna decyzja ubezpieczyciela, najczęściej oscylująca w okolicach minimalnych stawek oferowanych na rynku lokalnym. Oczywiście, niektóre ze sporów o stawkę kończą się w sądach, a wtedy najlepszym argumentem ubezpieczycieli są właśnie bardzo niskie stawki stosowane przez niektóre warsztaty w danym regionie, zwykle przez warsztaty/serwisy z SN. Tylko tu przypomnę (“Nowoczesny Warsztat” nr 9/2005 lub raport na stronie internetowej Fundacji, pod adresem www.expert.org.pl/u_raporty.html) w formie tabeli, że można w miarę racjonalnie oszacować analitycznie jak ukształtowałyby się w Polsce średnie “stawki wolnorynkowe rbg” w rozumieniu zachodnim, gdyby warsztaty w Polsce “nie uciekały” w operacje “szarostrefowe” (ZUS, podatek VAT i dochodowy, niewystawianie faktur itd). Okazuje się, że stawki takie typowo przekraczałyby około 100 zł netto dla średnio wyekwipowanych warsztatów w kraju i typowo sięgałyby 200 zł netto w lepiej wyposażonych warsztatach ASO. Tymczasem, dziś na kosztorysach ubezpieczyciele “uznają” stawki o około 50 proc. niższe, a w razie wystawienia faktury – niższe o około 35-40 proc. Sieć Naprawcza stała się silnym argumentem utrwalającym opisany tu system - system, który od około 6-7 lat dusi ekonomiczny rozwój warsztatów blacharsko-lakierniczych. Najtańsze oferty członków sieci w poszczególnych miastach są wykorzystywane jako koronny argument w sporach z pozostałymi warsztatami. Od czasu wprowadzenia sieci, niskie stawki rbg nie tylko w Polsce nie wzrosły, ale wręcz stosuje się dziś na kosztorysach stawki jeszcze o 5-10 zł niższe niż 2 lata temu! “Gazeta Prawna” (2.11.2006 r.) oszacowała korzyści ubezpieczycieli z tego tytułu na przynajmniej 50 mln złotych rocznie! Wymienić tu można jeszcze jedną, niebagatelną korzyść ubezpieczyciela w zakresie stawek. Otóż każdy warsztat, który nie ma umowy z ubezpieczycielem i wykonuje na wolnym rynku naprawę z OC, ma prawo stosować swoją stawkę “wolnorynkową” rbg i ma pełne szanse obronić tę stawkę w postępowaniu sądowym, jeśli zajdzie taka potrzeba. Natomiast warsztat, który w ramach Sieci Naprawczej podpisał umowę o współpracy z ubezpieczycielem na określoną (niską) stawkę rbg, w praktyce nie ma żadnych szans wyegzekwować wyższą stawkę w rozliczeniu naprawy finansowanej przez tego ubezpieczyciela, nawet gdyby warsztat danego klienta “sam wyszukał” – a nie korzystał ze zlecenia bezgotówkowego od ubezpieczyciela. Na dalszą część wykładu “divide et impera” zapraszamy za miesiąc

1 W rozumieniu zachodnim taka stawka rynkowa nie jest ustalana na podstawie rozliczeń z ubezpieczycielami – przeciwnie, bada się jakie stawki stosują warsztaty i serwisy w rozliczeniach fakturowych z klientami nieubezpieczeniowymi. Tak rozumiana “wolnorynkowa” stawka każdego warsztatu jest uznawana za właściwą do rozliczeń szkód z OC z ubezpieczycielem. Jeżeli naprawa jest wykonywana i faktura przedkładana do rozliczenia – każdy warsztat wstawia taką stawkę, jakiej używa “na wolnym rynku” (tj. dla klientów fakturowanych). Gdy natomiast ubezpieczyciel proponuje poszkodowanemu gotówkę bez obowiązku rozliczenia naprawy, wtedy musi przyjąć średnią stawkę (a nie najniższą!!!), obliczoną ze stawek wielu warsztatów w danym regionie.

Adrian R. Sklorz
(www.expert.org.pl)
Analityk Fundacji MULTI-EXPERT

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony