Finanse

Warto wiedzieć

3 godziny temu  16.03.2026, ~ Michał Żak - ,   Czas czytania 5

Paraliż Cieśniny Ormuz i co dalej?
Strona 2 z 2

Geopolityka może dziś wzmacniać argument za elektrykami

Z obecnej sytuacji można wysnuć jeszcze jedną tezę, ważną dla flot i klientów analizujących całkowity koszt użytkowania auta. Jeżeli napięcia wokół Ormuzu utrzymałyby się dłużej, bardziej przewidywalny kosztowo może okazać się samochód elektryczny niż benzynowy lub wysokoprężny. Powód jest prosty: auto spalinowe pozostaje bezpośrednio przywiązane do rynku ropy, a więc również do geopolityki Bliskiego Wschodu. Nie oznacza to jeszcze nagłego zwrotu rynku, zwłaszcza że udział nowych samochodów BEV w Polsce wynosił na początku roku 3,9 proc., ale w warunkach takiego kryzysu przewaga elektryka w obszarze stabilności kosztów staje się bardziej czytelna.
- W takim otoczeniu elektryk zaczyna być nie tylko wyborem technologicznym czy środowiskowym, ale też wyborem defensywnym kosztowo. Samochód benzynowy albo diesel dużo mocniej reaguje na napięcia na rynku ropy. Dla części firm to może być moment, żeby jeszcze raz przeliczyć, który napęd daje dziś większą przewidywalność - mówi Łukasz Domański.

Napięcia w Zatoce Perskiej są realnym zagrożeniem dla światowej gospodarki, ale nie wszystkie branże odczują je w ten sam sposób i w tym samym czasie. W przypadku gotowych samochodów z Chin oraz innych krajów Azji bardziej uzasadniona jest dziś teza o presji kosztowej i logistycznej niż o bezpośrednim zagrożeniu dla samych dostaw. Najmocniej ucierpią te segmenty, które są bezpośrednio związane z ropą lub klasycznym transportem kontenerowym. Motoryzacja, choć nie jest całkowicie poza ryzykiem, stoi dziś w innym miejscu niż paliwa, fashion czy część e-commerce.

Fot.  OTOMOTO

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony