Warto wiedzieć

Warto wiedzieć

2 godziny temu  16.10.2026, ~ Piotr Łukaszewicz - ,   Czas czytania 9 minut

Bruksela chce przykręcić kurek z chińskimi hybrydami. Ale czy Pekin naprawdę musi zwolnić?
Strona 2 z 3

Dlatego ograniczenie dostępu do jednego rynku nie oznacza automatycznie ograniczenia ich globalnych ambicji. Może natomiast skłaniać przedsiębiorstwa do poszukiwania alternatywnych kierunków sprzedaży, zmian w ofercie modelowej lub zwiększania produkcji poza Chinami.

Europa jest ważna, ale nie jest jedynym kierunkiem chińskiej ekspansji

Chińskie koncerny motoryzacyjne od dawna nie traktują Europy jako jedynego rynku zagranicznego. Rozwijają sprzedaż m.in. w Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Łacińskiej i Afryce, a jednocześnie coraz aktywniej inwestują w zagraniczne zakłady produkcyjne.

Szczególne znaczenie może mieć właśnie lokalizacja produkcji samochodów poza Chinami. Jeśli producent uruchomi fabrykę na terytorium Unii Europejskiej, pojazdy wytwarzane w takim zakładzie co do zasady nie będą traktowane jak gotowe samochody importowane bezpośrednio z Chin. Ostateczne skutki zależeć będą jednak od konstrukcji mechanizmu handlowego i obowiązujących reguł pochodzenia. Dla chińskich koncernów może to oznaczać możliwość dalszego zwiększania obecności na europejskim rynku mimo ograniczeń dotyczących importu gotowych pojazdów.

Dla europejskiej gospodarki sytuacja jest bardziej złożona. Z jednej strony nowe inwestycje mogą oznaczać miejsca pracy, rozwój zakładów i dodatkowy popyt na usługi przemysłowe. Z drugiej – samo przeniesienie końcowego montażu samochodów do Europy nie gwarantuje, że europejscy producenci części staną się istotnymi uczestnikami nowych łańcuchów dostaw.

Samochód może być montowany w Europie. Ale skąd będą pochodziły jego części?

Debata o chińskiej ekspansji często koncentruje się na gotowych samochodach, ich cenach i rosnącym udziale chińskich marek w europejskiej sprzedaży. Tymczasem samochód stanowi końcowy produkt znacznie bardziej rozbudowanego łańcucha wartości. Za jego powstaniem stoją setki dostawców odpowiedzialnych za projektowanie i produkcję układów hamulcowych, zawieszenia, elektroniki, systemów bezpieczeństwa, oświetlenia, komponentów napędowych, części nadwozia czy rozwiązań termicznych.

Dla europejskiej gospodarki znaczenie ma więc nie tylko to, gdzie samochód zostaje zmontowany, ale również to, gdzie powstają jego komponenty, technologie i wartość dodana.

Według danych CLEPA w pierwszej połowie 2026 roku wartość importu części motoryzacyjnych z Chin do Unii Europejskiej osiągnęła 5 mld euro, co oznacza wzrost o 23 proc. rok do roku. Jednocześnie europejscy dostawcy komponentów mierzą się z osłabieniem konkurencyjności, presją kosztową i restrukturyzacjami zatrudnienia. W tym samym okresie zapowiedziano w sektorze redukcję około 18,9 tys. miejsc pracy.

Te dane pokazują, że konkurencja z Chinami nie ogranicza się do salonów samochodowych. Coraz wyraźniej obejmuje przemysłowe zaplecze motoryzacji, w którym europejskie przedsiębiorstwa przez dziesięciolecia budowały kompetencje i przewagę technologiczną.

Hybrydy stały się nowym polem konkurencji

Zmiana strategii chińskich producentów jest szczególnie widoczna w segmencie samochodów hybrydowych plug-in. Według danych przytoczonych przez Reutersa w pierwszych dziewięciu miesiącach 2026 roku import tych pojazdów do Unii Europejskiej zwiększył się o 86 proc., a jednocześnie odnotowano około 20-procentowy spadek cen w analizowanym segmencie. Ponad połowa importowanych hybryd plug-in pochodziła z Chin. To właśnie tak szybkie tempo zmian sprawiło, że hybrydy stały się kolejnym istotnym przedmiotem rozmów handlowych pomiędzy Brukselą a Pekinem.

Europejscy producenci samochodów mierzą się równocześnie z wysokimi kosztami transformacji technologicznej, rosnącymi wydatkami na badania i rozwój oraz presją na obniżanie cen pojazdów. Chińskie koncerny wykorzystują natomiast skalę produkcji, rozwinięte zaplecze dostawców i możliwość szybkiego wprowadzania nowych modeli.

Nie oznacza to jednak, że ograniczenie importu automatycznie przywróci europejskim producentom konkurencyjność. O ich przyszłej pozycji zdecydują również koszty wytwarzania, dostępność technologii, oferta produktowa i zdolność odpowiadania na oczekiwania klientów.

W porozumieniu chodzi nie tylko o samochody. Także o europejskie części

Rozmowy w Pekinie objęły również inne kwestie związane z dostępem do rynków oraz bezpieczeństwem dostaw. Według doniesień medialnych strony uzgodniły działania mające poprawić dostęp wybranych europejskich produktów do chińskiego rynku poprzez obniżenie stawek celnych. Rozwiązania te dotyczą towarów o łącznej wartości europejskiego eksportu około 4 mld euro, w tym części motoryzacyjnych.

Z perspektywy europejskich producentów komponentów jest to istotny element rozmów. Chiny pozostają jednym z najważniejszych rynków motoryzacyjnych świata, a możliwości sprzedaży europejskich technologii i podzespołów mają duże znaczenie dla międzynarodowej konkurencyjności dostawców.

Jednocześnie strony rozmawiały o ułatwieniach związanych z chińskimi licencjami eksportowymi na metale ziem rzadkich i magnesy trwałe. To surowce i produkty kluczowe dla wielu zaawansowanych technologii, w tym stosowanych w motoryzacji.

Całe porozumienie należy więc postrzegać jako element szerszej próby stabilizowania relacji gospodarczych pomiędzy UE a Chinami. Bruksela chce ograniczać nierównowagę handlową i wzmacniać bezpieczeństwo europejskich łańcuchów dostaw. Pekin stara się natomiast utrzymać możliwości eksportowe i ograniczyć ryzyko dalszej eskalacji sporów handlowych.

Czy da się zatrzymać chińską ekspansję?

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony