Warto wiedzieć

Warto wiedzieć

2 godziny temu  16.10.2026, ~ Piotr Łukaszewicz - ,   Czas czytania 9 minut

Bruksela chce przykręcić kurek z chińskimi hybrydami. Ale czy Pekin naprawdę musi zwolnić?
Strona 3 z 3

Zdaniem Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych samo ograniczenie liczby samochodów importowanych do Europy nie wystarczy, aby rozwiązać strukturalne problemy europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.

– Porozumienie UE–Chiny pokazuje, że Europa coraz wyraźniej dostrzega potrzebę zapewnienia uczciwych i przewidywalnych warunków konkurencji. To ważny sygnał, ale nie możemy sprowadzać całej dyskusji do liczby samochodów, które przekroczą unijną granicę. Chińska ekspansja nie dotyczy już wyłącznie gotowych pojazdów. To konkurencja obejmująca cały przemysł motoryzacyjny, w tym producentów części i technologii, którzy stanowią fundament europejskiego łańcucha wartości. Możemy ograniczyć import samochodów, ale jeżeli równocześnie coraz większa część komponentów będzie sprowadzana spoza Europy, a lokalni dostawcy będą tracili zamówienia i kompetencje, trudno będzie mówić o rzeczywistym sukcesie europejskiej polityki przemysłowej. Dlatego tak istotna jest przemyślana polityka local content, która będzie zachęcała do lokalizowania w Europie nie tylko montażu pojazdów, ale również produkcji części, rozwoju technologii i działalności badawczo-rozwojowej. Nie chodzi o zamykanie rynku przed zagranicznymi inwestorami. Chodzi o to, aby otwartość europejskiej gospodarki przekładała się również na rozwój europejskiego przemysłu, a konkurencja odbywała się na równych zasadach. Europa nadal ma ogromny potencjał produkcyjny i technologiczny, ale musi stworzyć warunki, w których ten potencjał będzie mógł się rozwijać. W przeciwnym razie możemy wygrać spór o import samochodów, a przegrać znacznie ważniejszą walkę, walkę o przyszłość produkcji motoryzacyjnej w Europie

 – podkreśla Tomasz Bęben, prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).

Ostatecznie porozumienie UE–Chiny może ograniczyć bezpośredni napływ hybryd produkowanych w Chinach i dać europejskim przedsiębiorstwom więcej czasu na dostosowanie do rosnącej konkurencji. Nie zmieni jednak automatycznie różnic w kosztach produkcji, skali przemysłowej czy tempie rozwoju technologii. Nie przesądzi również o tym, jak szybko chińskie koncerny będą zwiększać produkcję w Europie i innych częściach świata.

Dla Brukseli będzie to więc test skuteczności polityki handlowej. Dla Pekinu – sprawdzian możliwości utrzymania wzrostu eksportu mimo nowych ograniczeń. Dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego zaś – kolejny sygnał, że o przyszłej konkurencyjności nie zdecyduje wyłącznie ochrona rynku, ale również zdolność do inwestowania, innowacji i utrzymania silnego zaplecza produkcyjnego.

Bo ograniczyć liczbę samochodów importowanych do Europy można stosunkowo szybko. Znacznie trudniej będzie odbudować fabryki, technologie i kompetencje dostawców, jeśli europejski przemysł je utraci.

Komentarze (0)

dodaj komentarz
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony