W kwestii wyposażenia warto zachować zdrowy rozsądek. Z jednej strony mamy wiele głośników systemu audio, z drugiej – jakość brzmienia czy nawet sama głośność nie zawsze spełnia oczekiwania.
Fotele często są regulowane elektrycznie, ale zakres regulacji bywa ograniczony. Brakuje np. regulacji długości czy pochylenia siedziska. Wnętrza mogą imponować stylistyką i ekranami, jednak ergonomia nie zawsze będzie idealna, zwłaszcza dla wyższych kierowców.
Układ jezdny także pozostawia sporo do życzenia. Co prawda zawieszenie jest komfortowe, miękkie i dobrze tłumi nierówności, ale w ekstremalnych sytuacjach bywa nieprzewidywalne. Auta europejskie prowadzi się precyzyjniej i dają większe poczucie pewności przy wyższych prędkościach.
Oceniając zakup na chłodno, może się okazać, że nieco droższe auto marki europejskiej czy japońskiej będzie lepszym wyborem. Zwłaszcza gdy porównamy nie tylko pierwsze wrażenie, ale też komfort jazdy, prowadzenie i koszty użytkowania w dłuższej perspektywie. - Zakup droższego auta europejskiego, koreańskiego czy japońskiego może się zwrócić po kilku latach. Chińskie samochody często spalają więcej paliwa, a ich wartość rezydualna wciąż jest dużą niewiadomą. Różnica 30-40 tys. zł w zakupie może się zwrócić przy odsprzedaży – podkreśla Adam Lehnort.
LPG w chińskich modelach
Jednym ze sposobów na ograniczenie kosztów paliwa są oferowane instalacje LPG. Nie są to jednak rozwiązania fabryczne, a dokładane przez importerów, często do silników z bezpośrednim wtryskiem. Korzyści są mniejsze niż w starszych konstrukcjach, a jakość działania bywa różna.
Chińskie samochody nie są dziś już tylko ciekawostką, ale pełnoprawną alternatywą dla wielu znanych marek. Kuszą wyposażeniem i ceną, ale przed zakupem warto chłodno ocenić również spalanie, dostępność części, sposób serwisowania i przewidywaną wartość auta po kilku latach.



Komentarze (0)