Wywiady

Diagnostyka

WYWIADY

11 miesięcy temu  28.10.2020, ~ Administrator   

Czy SKP się jeszcze opłaca? Co zmienia nowelizacja? [WYWIAD Z PRAKTYKIEM]

Krystian Pomorski, współzarządzający OSKP w Radomiu oraz konsultant firm motoryzacyjnych z sektora MŚP

Strona 3 z 3

Podam praktyczny przykład. Na stację kontroli pojazdów przyjeżdża kierowca z samochodem sprowadzanym np. z Niemiec. Żeby zarejestrować taki pojazd w Polsce, musi przejść tzw. przegląd przed pierwszą rejestracją. W briefie niemieckim podana jest informacja na temat pierwszej rejestracji na terenie Niemiec. I problem rodzi się wtedy, gdy w briefie widzimy przykładowo rejestrację zagranicą w lutym 2020 roku. I skąd pewność, że taki samochód nie został wyprodukowany np. w grudniu 2019 roku? A diagnosta w Polsce musi ustalić rok produkcji samochodu, nie rok jego pierwszej rejestracji! To dwie zupełnie inne kwestie.

I dalej mamy błędne koło: w CEPIKU-u tego samochodu jeszcze nie ma. Czasem system go nie wyszukuje. Z kolei niezależne bazy danych dostępne w internecie nie biorą odpowiedzialności za podawane informacje, co komunikują zresztą w regulaminach świadczenia usługi. Gdzie zatem można zweryfikować datę produkcji? Tylko w ASO danej marki. Pół biedy, gdy diagnosta zna się z pracownikami salonu. ASO nie chcą jednak zazwyczaj przekazywać takich informacji telefonicznie i do tego osobie, która nie jest właścicielem pojazdu. To duże utrudnienie w pracy diagnostów, jeśli chodzi o weryfikację danych. A urzędnik – w razie pomyłki - na dalszym etapie zawsze może powiedzieć, że diagnosta nie dopełnił należycie swoich obowiązków. Byłoby lepiej, gdyby w Polsce również obowiązywała data pierwszej rejestracji lub gdyby stacje miały wgląd do rzetelniej, ujednoliconej bazy danych. Obecnie tak nie jest.

Sytuacji na stacjach nie poprawia na pewno pandemia koronawirusa. W jaki sposób stacje diagnostyczne zareagowały na to zagrożenie?

Wiele stacji wprowadziło dodatkowe procedury bezpieczeństwa. Przykładem tego jest ozonowanie hali czy każdego samochodu, jeszcze przed wykonaniem badania. Diagności pracują w maseczkach i rękawiczkach jednorazowych. W wielu firmach pojawiła się możliwość płatności kartą, jeśli do tej pory jej nie było. W budynkach SKP, wzorem wielu innych przedsiębiorstw z sektora usług stacjonarnych, zainstalowano płyny do dezynfekcji rąk i pleksy na stanowiskach obsługi, by ograniczyć kontakt z klientem. To pozwoliło zwiększyć poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie zapadnie decyzja o kolejnym lockdownie gospodarki, który zatrzyma ludzi w domach, to powinno wystarczyć. 

Jaka jest Twoim zdaniem przyszłość Stacji Kontroli Pojazdów? Jak ta branża będzie funkcjonować np. w perspektywie dekady?

Motoryzacja zmienia się bardzo dynamicznie. Już praktycznie każdy producent ma w swojej gamie modelowej samochody hybrydowe i elektryczne. Przyszłością są także samochody autonomiczne, nad którymi prowadzone są intensywne badania. W perspektywie kilku lub kilkunastu lat Stacje Kontroli Pojazdów na pewno czeka konieczność doposażenia w odpowiednie urządzenia kontrolno-pomiarowe, które zapewnią możliwość sprawdzania takich aut. W związku z tym zapewne zmieni się także procedura przeprowadzania badań. Diagności będą musieli przechodzić dodatkowe szkolenia, czego przedsmak widzimy już we wspomnianej nowelizacji ustawy. 

Z perspektywy biznesowej zakładam dużo konsolidacji oraz przystępowania do ogólnopolskich sieci, by osiągnąć przez to przewagi konkurencyjne. Nie wyobrażam sobie także niepodwyższenia tabeli opłat. To oczywiste, że odpowiednie wynagrodzenie jest jednym z czynników, który wpływa na prawidłową pracę diagnostów.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Piotr Łukaszewicz.

Krystian Pomorski z motoryzacją związany jest za sprawą rodzinnego warsztatu oraz okręgowej stacji kontroli pojazdów. Podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim zaliczył etap w startupie technologiczno-motoryzacyjnym. Dziś jako Key Account Manager w agencji Proautomotive, wykorzystuje swoje doświadczenie w pracy dla światowych producentów części samochodowych. Świadczy dla nich usługi marketingowe i PR w siedmiu krajach Europy Środkowo-Wschodniej oraz w Afryce. Doradza także firmom z sektora MŚP. W obszarze jego zainteresowań leżą ekonomia oraz inwestowanie na rynkach kapitałowych. Z wykształcenia magister Zarządzania na Akademii Leona Koźmińskiego, ze specjalizacją Zarządzanie w Wirtualnym Środowisku

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 39

  • 17
    ZADOWOLONY
  • 2
    ZASKOCZONY
  • 12
    POINFORMOWANY
  • 3
    OBOJĘTNY
  • 2
    SMUTNY
  • 1
    WKURZONY
  • 2
    BRAK SŁÓW

Komentarze (10)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~ Karol 10 10 miesięcy temuocena: 100%  Do TEDI. Kowalski żeby zrobił papiery diagnosty to jest masakra, potrzebne kilka lat doświadczenia i testy, które są w stanie zdań nieliczni. Tylko co z tego jak po "znajomości" załatwisz sobie od tak i możesz mieć 20 lat, żadnego doświadczenia i nie odróżniasz wahacza od końcówki drążka kierowniczego. Nie żartuje, w zeszłym miesiącu nie podbili mi przeglądu bo jest wyciek na turbinie, tyle że auto bez turbiny a mechanik przy wymianie oleju pozalewał egr, silnik do mycia i powtórny przegląd.
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Kamil Wawa 9 10 miesięcy temuocena: 40%  Fajny wywiad. Dużo ciekawych wątków poruszonych. A jaka jest wiedza o pracy diagnostów to pokazują komentarze. „5 minut pod autem”. Ludzie, gdzie wy jeździcie na te przeglądy, że 5-10 minut Wam stacja auto sprawdza? Żadne rzetelnie przeprowadzone badanie tyle nie trwa. Że zdjęcia będą to tez niegłupi pomysł, bo skończą się historie, ze CEPiK się puszcza na kilkadziesiąt minut a auta nie ma nawet na ścieżce! Ale tak jak Pan Krystian mówi, nie może być więcej obowiązków za takie same pieniądze. A koszty rosną i stacji coraz więcej! Pozdrawiam
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ TEDI 8 10 miesięcy temuocena: 100%  Jeszcze zapomniałem - Na zachodzie wymagania, szkolenia egzaminy, odnośnie diagnostów są nieporównywalnie mniejsze, mniejsze też jest wyposażenie stacji, a ilość klamorów nieporównywalnie mniejsza niż w Polsce, zdjęcia samochodu w stacji nie spowodują że przegląd będzie zrobiony rzetelnie. Jak ktoś nie wierzy jak to jest zostać diagnostą to niech zapisze się na kurs diagnosty, a potem wielokrotnie próbuje zdać durne testy - nie mylić z egzaminem - to jest szajba. Więc jak się to ma do naszych wykształciuchów, to jest pytanie na które i na wiele innych chciałbym aby autorzy tego artykułu odpowiedzieli
    oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
  • ~ TEDI 7 10 miesięcy temuocena: 0%  Ciąg dalszy - Powodem malej ilości przeglądów jest duża liczba "Negatów" co powoduje że klienci nas omijają. Problem nie polega na wykształceniu, kursach i egzaminach - problemem jest Dzika konkurencja pomiędzy stacjami, i brak kontroli, takiej normalnej, do czego właściciele i diagności zostali przyzwyczajeni przez lata, każdy pamięta że podczas przeglądu trzeba było wejść z diagnostą do kanału żeby skusić go "Gadżetem" w wys. 100zł. a teraz kusi się klienta. Wprowadzanie dodatkowych urządzeń i obciążeń dla stacji, żeby wyegzekwować rzetelny przegląd niewiele zmieni, to nie urządzenia robią przegląd tylko diagności, "Trzeba stworzyć diagnostom i właścicielom takie warunki żeby się sami pilnowali i nie opłaciło się om sprzedać ", nie wicie jak popatrzcie jak to robią chociażby w Czechach. Jak w dalszym ciągu o działaniu stacji będą decydować tacy "fachowcy" jak autorzy artykułu, gwarantuję nic się nie zmieni na lepsze. Pozdrawiam wszystkich normalnych
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ TEDI 6 10 miesięcy temuocena: 100%  Zgadzam się, w dalszym ciągu jest to "Mega opłacalny biznes" - ale tylko dla stacji które "Klepią przeglądy". Samodzielne stacje które uczciwie robią przeglądy - albo są dotowane z innego źródła, albo na skraju bankructwa. Wiem to z własnego doświadczenia ponieważ mam stację przy serwisie. Żeby stacja się utrzymała to musi robić co najmniej 300 przeglądów miesięcznie, a żeby była dochodowa musi robić więcej, a żeby kusić ludzi prezentami dużo, dużo więcej. Więc jak to jest że stacja jest deficytowa, a właściciela stać na niejednokrotnie drogie prezenty, np. oprócz prezentów - główna wygrana samochód. Gdyby nie to że moja stacja znajduje się w budynku serwisu, diagności są zarazem pracownikami serwisu, to musiałbym ją dawno zamknąć. W moim mieście jest 12 stacji na ok. 60 000 samochodów, co matematycznie daje ok. 5000 samochodów na stację, czyli ok. 420 miesięcznie. Niestety my robimy ok 60 przeglądów miesięcznie, na innych stacjach jest podobnie, więc jak to kto klepie przeglądy?
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Karol 5 10 miesięcy temuocena: 100%  Adam, tak się składa że pracuje jako kierownik dużego warsztatu samochodowego obsługującego kilka flot. "Współpracujemy" z okolicznymi stacjami bo nasza jest w budowie (tak, wiem, nieopłacalne ale właściciel się uparł...) Możesz wierzyć albo nie, ale pracujące tam dzieci od razu po szkole bez jakiegokolwiek doświadczenia ale z "papierem" które same nie wiedzą czego chcą nie ułatwiają pracy.
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Jacek 4 10 miesięcy temuocena: 38%  Bardzo ciekawy wywiad
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ prywatny 3 10 miesięcy temuocena: 0%  Jak masz kilka lepszych pomysłów to podziel się. Czekam.
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Adam 2 11 miesięcy temuocena: 55%  Karol zajmij się lepiej czymś pożytecznym. Nie masz bladego pojęcia o pracy diagnosty, prowadzeniu stacji i o motoryzacji, a zajmujesz się oceną biznesu badań technicznych
    oceń komentarz zgłoś do moderacji
  • ~ Karol 1 11 miesięcy temuocena: 50%  Najpierw wypadałoby wziąć się za diagnostów, zgodnie z prawem to powinny być osoby z doświadczeniem, po egzaminach etc. ale jak to w Polsce, po znajomości za parę groszy wszystko da się załatwić i później wychodzą takie kwiatki przy przeglądach że ręce opadają bo brak podstawowej wiedzy wychodzi. Druga sprawa, bądźmy poważni, często jest tak że jeden właściciel ma po kilka stacji kontroli, to jest cały czas mega opłacalny biznes patrząc po innych branżach, dla mnie podwyżki przeglądów to abstrakcja, za co? za 5 minut pod autem? za brak kompetencji diagnostów?
    oceń komentarz komentarz zgłoszony do moderacji
do góry strony