Diagnostyka

Diagnostyka

29 dni temu  30.09.2020, ~ Administrator   

Symulacje metodą wykrywania usterek – „za pan brat” z dzisiejszą techniką

Nawet najprostsze urządzenie, np. podnośnik szyby, ma układ mikroprocesorowy, a więc podlega programowaniu

Strona 1 z 2

„Podstawienie” dobrym sposobem 
Symulacje są jedną z najwdzięczniejszych metod poszukiwania trudno wykrywalnych usterek. W warsztacie nie nazywa się ich tak górnolotnie, mówi się wówczas o metodzie „na podstawienie”. Nie ma nic wspanialszego na świecie niż możliwość udowodnienia, że „podejrzana” część jest uszkodzona. Podstawiamy, czyli montujemy nową albo nienową część, ale używaną i sprawną, aby przekonać się, że po wymianie samochód będzie sprawny. Jednak ten proces nie zawsze jest możliwy, a w wielu przypadkach zbyt kosztowny, aby mógł być przeprowadzony. 
Warsztaty funkcjonujące na rynku od lat przeważnie budują własne podręczne magazynki, w których gromadzą elementy na podstawienie. W dobrym warsztacie, o ile nie są to podzespoły nowe, powinny być one opisane. Można nakleić na nich karteczkę, czy zostały przetestowane w samochodach (i jak długo) i że to dobre części. Poza tym można nakleić karteczkę z innymi, powszechnie stosowanymi numerami. Na przykład czujnik położenia wału ma numer fiata, a my dopisujemy numer firmy (Pierburg, Bosch, Denso), ponieważ czujnik jest stosowany nie tylko w fiatach, ale i w oplach. Nie musimy wtedy pamiętać, które części są sprawdzone, a których sprawność jest wątpliwa. Kto tego nie robi, naraża się na stratę czasu, czyli pieniędzy.

Ciekawe przypadki
Następna sprawa to gromadzenie elementów częściowo sprawnych. Jest to bardzo roztropne posunięcie, ponieważ części te nigdy nie zostaną zamontowane na stałe do samochodów, ale będą służyć przez wiele lat na próbę, do diagnostyki. Na przykład czujnik położenia wału, który traci swoją sprawność po mocnym nagrzaniu się, jest idealny do tzw. podstawienia. Przepływomierz sprawny przy małych i średnich natężeniach przepływającego powietrza (bieg jałowy i częściowe obciążenie) sprawdzi się w warsztacie podczas diagnostyki. Trzeba tylko pamiętać o opisie, ponieważ potem taka część zamiast nam pomóc, może prowadzić do mylnej diagnozy.
Mówiąc o elementach na podstawienie, chciałoby się przenieść taką pomoc w diagnostyce do przeglądów sterowników i oprogramowania. Ile razy zdarzyła się nam sytuacja, gdy podejrzewaliśmy uszkodzenie sterownika. Dziwne zachowanie się, niewłaściwe błędy, brak logicznego działania – to wszystko podsuwa nam myśl, aby podstawić drugi sterownik. Problemy stwarzają immobiliser i oprogramowania przystosowane do danego samochodu. I mimo iż współcześnie jest wiele różnych sposobów na rozwiązanie tych problemów, to jednak zawsze pozostanie kwestia ceny i niepewność, że w przypadku ewentualnej pomyłki będziemy musieli ponieść koszty. Dlatego w przypadku sterownika lub jego oprogramowania musimy podejmować decyzję bardzo rozważnie, a użycie metody „na podstawienie” musi być naprawdę uzasadnione. Z praktyki warsztatowej wiemy, że w związku z licznymi przeróbkami w programach sytuacje mogą być naprawdę skomplikowane.

Poleć innym

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 6

  • 2
    ZADOWOLONY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 3
    POINFORMOWANY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    SMUTNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony