Rozwój warsztatowych urządzeń podnoszących na pewien czas wyparł popularne kanały obsługowe. Nic dziwnego – budowane chałupniczo były ciemne, wilgotne i trudne do utrzymania. Amatorskie konstrukcje powodowały, że korozja pojawiała się w nich szybko, podchodziły wody gruntowe, brakowało także odpowiedniego oświetlenia. Dlatego na długie lata kanały przegrały rywalizację z podnośnikami kolumnowymi i innym tego typu sprzętem.
Nie da się jednak całkowicie zrezygnować z kanałów warsztatowych, a w niektórych przypadkach są wręcz nieodzowne. Poprawiła się także jakość i technologia ich wykonania, co sprawia, że wracają do łask serwisantów.
Konstrukcja kanału
Dziś już nikt nie muruje kanału, chyba że w osiedlowym garażu. Na rynku dostępne są kanały prefabrykowane – stalowe lub żelbetowe. Są to konstrukcje modułowe, które można łatwo dopasować do rozmiarów warsztatu, zarówno nowego, jak i modernizowanego.
Najprostsze rozwiązania oferują zakłady betoniarskie, mające doświadczenie w produkcji szamb czy belek strunobetonowych. Ich oferta obejmuje jednak jedynie surowy prefabrykat, a ten wymaga wyposażenia w instalacje: elektryczną, oświetleniową, pneumatyczną, wentylacyjną czy olejową, a także np. roletę bezpieczeństwa zakrywającą kanał lub schody. Znacznie bardziej zaawansowane są kanały z kompletem instalacji przygotowanych już na etapie produkcji.
Instalacja takiego to poważne przedsięwzięcie budowlano-montażowe. Jednak tylko w ten sposób będzie miała wysoką jakość i zapewni bezproblemowe użytkowanie przez wiele lat. Jako produkty, w których pracują ludzie, kanały są certyfikowane i z natury spełniają liczne wymagania przepisów.

Betonowe lub stalowe kanały można instalować zarówno w trakcie budowy serwisu, jak i podczas modernizacji. Sam proces montażu jest stosunkowo krótki. Znacznie więcej zajmują przygotowania projektowe i formalne oraz wykonanie fundamentu niż wbudowanie „koryta”, wykończenie płyty podłogowej i podłączenie instalacji. Doświadczona firma instalatorska poradzi sobie nawet z montażem długiego kanału w istniejącej hali.
Profesjonalny kanał to inwestycja na lata i – jak pokazuje praktyka – jedyne awarie, jakie mogą wystąpić, to uszkodzenia nawierzchni, po której poruszają się pojazdy, oraz ścieranie się oznaczeń ostrzegawczych wymaganych przez przepisy BHP. Na tę drugą kwestię warto zwracać szczególną uwagę – jest łatwa do zauważenia i bywa penalizowana przez uprawnione organy.
Nowoczesny i czysty kanał to wizytówka serwisu czy stacji diagnostycznej. To właśnie tam często zaprasza się klientów, aby pokazać skalę awarii. Chyba każdy kierowca starszego auta usłyszał kiedyś: „czy mogę prosić pana pod auto?”. Warto więc zadbać, aby w kanale było czysto i jasno – zapewniają to profesjonalne, prefabrykowane i modułowe konstrukcje stalowe.
Prawidłowo zaprojektowany i utrzymany kanał skraca czas pracy oraz zmniejsza wysiłek serwisantów. Gdy nie jest używany, można go zasłonić roletą lub zabezpieczyć łańcuchami czy barierką, minimalizując ryzyko wypadku.
Czy kanał ma przyszłość?
Tak, to wciąż jedna z form obsługi podwozia pojazdów. Ma swoje wady, jak każde porównywalne rozwiązanie. O jego zasadności świadczy fakt, że wiele serwisów inwestuje zarówno w kanały, jak i w podnośniki – zatopione w podłodze lub kolumnowe.
Każdy z tych systemów ma swoje zalety i ograniczenia, dlatego warto łączyć je w jednym obiekcie, aby maksymalnie wykorzystać ich potencjał.
tekst: Grzegorz Teperek
fot. Sosnowski, DAF
Artykuł pochodzi z archiwum Nowoczesnego Warsztatu



Komentarze (0)