Wydarzenia

Wydarzenia

ponad rok temu  28.05.2013, ~ Administrator   

Wzrosła liczba wypadków. Dlaczego?
44 osoby zginęły, a 408 zostało rannych – to bilans wypadków drogowych za okres świąt Bożego Narodzenia 2011. 23 ofiary śmiertelne i 207 rannych – to z kolei sylwester/Nowy Rok. Święto Trzech Króli – kolejne ofiary... Do większości wypadków doszło w nocy, z udziałem pieszych, a za ich przyczynę uznać należy – zdaniem Tomasza Targosińskiego z Instytutu Transportu Samochodowego – budzący wiele zastrzeżeń stan oświetlenia pojazdów.

Mniej tragiczny w skutkach był koniec roku 2010. Dla porównania: rok temu w święta Bożego Narodzenia w wypadkach drogowych zginęło 10 osób, a 176 zostało rannych; z kolei zeszłoroczny sylwester/Nowy Rok to 13 ofiar śmiertelnych i 128 rannych. Czym należy tłumaczyć tak duży wzrost liczby wypadków?

Śnieg przyjacielem kierowcy?
Nasz rozmówca postawił hipotezę, jakoby przyczyną wypadków – obok nadmiernej prędkości – był stan reflektorów samochodowych, jak również brak w tym zakresie świadomości kierowców. Czym argumentuje swoją teorię? Otóż, na przełomie 2010/2011 roku panowała typowa zima: śnieg, ujemne temperatury itd. Rok później, w okresie świątecznym/noworocznym, temperatura wyniosła nieznacznie powyżej zera: wilgotno, mgliście, występowały niewielkie opady mżawki.

- Rok temu, gdy śnieg był widoczny na drodze i poboczu, a temperatura była ujemna, kierowcy jeździli ostrożniej, prawdopodobnie wolniej, gdyż obawiali się poślizgu – wyjaśnia Tomasz Targosiński. - Dodatkowo śnieg w pasie drogi odbijał światło reflektorów i można było ze znacznie większej odległości zobaczyć pieszego czy inny niebezpieczny obiekt, jako cień na tle jasnego śniegu. Na przełomie 2011/2012 r. – jeszcze zanim spadł śnieg, a temperatura spadła do -20 stopni C – ze względu na szaro-czarne, mgliste tło, widoczność ta była znacznie gorsza. Kierowca, który widzi czarną nawierzchnię jezdni, wierzy w dobrą przyczepność opon. Jeździ jak za dnia, kiedy jest sucho. Tymczasem w „późnojesiennych” warunkach droga hamowania jest zdecydowanie wydłużona, nawet na zimowych oponach. W okresach długich weekendów na drogach jest też znacznie więcej niedoświadczonych kierowców, a wszyscy oni – ci doświadczeni zresztą również – śpieszą się, aby jak najlepiej wykorzystać czas wolny od pracy. Łatwo o nagły przypływ emocji, a co za tym idzie – bardziej ryzykowną jazdę.

Dostosuj prędkość do widoczności
Pogoda? Wzmożony ruch na drodze? Zdaniem Tomasz Targosińskiego: ani jedno, ani drugie. Za najczęstszą przyczynę wypadków uznaje on budzący wiele zastrzeżeń stan oświetlenia poruszających się po polskich drogach pojazdów. O tej porze roku, ze względu na bardzo krótki dzień, większość podróży odbywa się już o zmroku. Tymczasem nocą nie tylko dochodzi do kilkakrotnie większej liczby wypadków, ale i wypadki te są znacznie bardziej poważne w skutkach.

- Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że nawet przy prawidłowo ustawionych światłach i przy sprawnych, właściwe używanych korektorach pochylenia snopa światła, zasięg widoczności w światłach mijania jest mocno ograniczony i może sięgać zaledwie 20 m przy prawidłowo działających światłach! – tłumaczy pracownik ITS. - Bezpieczna prędkość, przy której jesteśmy w stanie zatrzymać pojazd przed niespodziewaną przeszkodą, może wówczas wynosić zaledwie 30-40 km/h. Kto jeździ w nocy z taką prędkością? Jak to się ma do prędkości określonej znakami i przepisami, którą kontrolują służby mundurowe i fotoradary? Tu można próbować szukać wyjaśnienia przyczyn tegorocznego paradoksu. Nasz rozmówca dodaje, że zasięg widoczności przy użyciu świateł mijania może być większy, rzędu 50-100 m, ale ponieważ nie jest on w żaden sposób gwarantowany, nawet wówczas prędkość rzędu 90 km/h i więcej rzadko będzie bezpieczna (a jeśli już, to tylko pod warunkiem całkowicie suchej nawierzchni i wyższych temperatur).

- Gdy tło jest jasne i odbija światło, np. w postaci śniegu albo wyraźnych odblaskowych linii na drodze, widoczność jest lepsza – uzupełnia Targosiński. - W tym sezonie, zanim spadł śnieg i nadeszły mrozy, nawierzchnia była brudna i zawilgocona. W takich warunkach, gdy jedziemy w nocy z maksymalną dopuszczalną przepisami prędkością, używając świateł mijania, możemy nie zdążyć zatrzymać pojazdu, gdy pieszego zauważamy w ostatniej chwili, a wilgotna nawierzchnia jest śliska i wydłuża drogę hamowania. Zwłaszcza, że używanie odblasków nie jest w modzie. Przepisy mówią, że zawsze należy dostosowywać prędkość do widoczności. Gdy regułę tę lekceważymy (zwłaszcza w nocy) i podejmujemy niebezpieczne manewry (np. wyprzedzanie) używając jedynie świateł mijania, bardzo ryzykujemy.

W sprzeczności z raportami policji
Kierowcom należy przypominać nie tylko o zachowaniu na drodze bezpieczeństwa, ale i o prawidłowym ustawieniu świateł. Wg badań ITS, tylko kilkunastu procentom pojazdów nie można w tej kwestii niczego zarzucić. Właściciele pozostałych aut albo mają znacznie gorzej oświetloną drogę, albo oślepiają innych kierowców. Dodajmy, że wiele osób instaluje nielegalne zamienniki żarówek, a w rezultacie jeszcze bardziej oślepiają pozostałych uczestników ruchu drogowego. Warto też zadbać o czystość reflektorów.
Choć przedstawione przez Tomasza Targosińskiego hipotezy, które tłumaczą wzrost liczby wypadków w stosunku do ubiegłego roku, wydają się być proste i logiczne, jakość oświetlenia lub oślepienie nie są podnoszone jako przyczyny zdarzeń w raportach policyjnych.
- Brakuje narzędzi, aby je obiektywnie ocenić – mówi pracownik ITS. - Kierowca, który oślepił innego kierowcę tuż przed zdarzeniem, będzie na tyle daleko, że nawet nie będzie wiedział, że miało to miejsce. Przeprowadzenie odpowiednich badań określających zasięg widoczności w różnych okolicznościach jest możliwe, choć skomplikowane i kosztowne. Dlatego nie ma wielu tego typu analiz.

Poprawna diagnostyka świateł
Choć większość współczesnych samochodów zaopatrzona jest w bardzo dobre oświetlenie, trzeba o nie zadbać, jak również dostosować do jego możliwości technikę jazdy. Istotny jest stan wszystkich trzech elementów oświetlenia: żarówek, lamp oraz ustawienia świateł. Kierowcom warto przypominać o kilku podstawowych sprawach. Po pierwsze: lampy powinny być zawsze nie tylko sprawne, ale i czyste, żarówki zaś – powinny się świecić. Jeśli nie – należy je czym prędzej wymienić.

- Warto wymieniać je parami – radzi Tomasz Targosiński. - W samochodzie powinien być stale komplet żarówek zapasowych, które powinny być zgodne ze specyfikacją producenta samochodu i mieć homologację. Użytkownik samochodu powinien potrafić wymienić je za pomocą fabrycznego zestawu narzędzi samochodu, a informacja jak to zrobić, powinna być zawarta w instrukcji obsługi pojazdu.
Serwisant pamiętać powinien również o tym, aby prawidłowo ustawić światła reflektorów (po każdej wymianie żarówki), z kolei właścicielowi auta przypomnieć o konieczności ich corocznego sprawdzania. Ważne jest też poprawne, zależne liczby pasażerów i wielkości bagażu, ustawienie tzw. korektora ustawienia (problem ten nie dotyczy samochodów fabrycznie wyposażonych w „ksenony”, które mają automatyczne urządzenie poziomujące oraz pojazdów z automatycznym zawieszeniem). Nasz rozmówca przypomina również o tym, aby zawsze dostosowywać prędkość do swojego zasięgu widzenia.

 - Nie należy sugerować się zachowaniem innych kierowców – mówi. - Nie wolno też instalować i włączać podczas jazdy żadnych dodatkowych świateł widocznych z zewnątrz pojazdu oprócz jego wyposażenia fabrycznego. Wyjątek stanowią niektóre światła ściśle określone przepisami. A jeśli którąś z wymienionych w artykule nieprawidłowości (spaloną żarówkę, oślepianie, zbyt słabe lub nieprawidłowe światła) zauważymy w mijanym pojeździe, zasygnalizujmy to jego kierowcy dwoma krótkimi mignięciami.

- Reagujmy także, gdy inni sygnalizują problem nam – dodaje Targosiński. - Bądźmy życzliwi dla innych kierowców w każdych okolicznościach!

Krzysztof Dulny

Komentarze (0)

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony